Uwaga! Opowiadanie zawiera drastyczne sceny takie jak: gwałt, używanie przemocy, seks, znęcanie się nad innymi i przekleństwa. Jeśli nie lubisz czytać takich rzeczy, omiń to opowiadanie szerokim łukiem.
- Mamo! No proszę no! - błagałam idąc obok niej. Dziś w końcu zaczęłam samodzielne życie. Zero mistrzów, zero słuchania co mam robić... no może przywódcy klanu, ale nikogo innego.
Byłam wtedy taka szczęśliwa... Teraz nie mam pojęcia dlaczego. Gdybym tyle nie prosiła...
- Dobrze, ale masz zaraz wrócić. Rozumiemy się?
Szybko pokiwałam głową i przytuliłam się do niej.
- Dziękuję, dziękuję, dziękuję!!! - wrzasnęłam i pobiegłam w stronę wyjścia z obozu.
Stało się, a teraz jestem w stanie się tylko obwiniać za to co się stało.
Przechodzę kilka metrów poza granice naszego klanu, czego od razu żałuje. Czuje ostre pazury wbijające mi się w kark. Syczę głośno. Odpycham się od starszego o kilka księżyców kocura i szybko wstaje, chcąc wrócić na swoje tereny. Niestety nie udaje mi się uciec, bo zaraz znowu czuje pazury wbijające się w moją skórę.
- Nigdzie nie idziesz mała dziwko - słyszę kocie warknięcie za sobą. - Mamusia cię nie nauczyła, że nie wychodzi się poza swoje tereny? Nie nauczyła, że gdzieś tutaj są koty, które mogą okaleczyć cię fizycznie jak i psychicznie do końca życia?
Przełknęłam głośno ślinę i odwróciłam głowę w stronę brązowego kocura. Jego czerwone oczy wpatrywały się we mnie wrogo. Patrze na niego błagalnie, ale on łapie mnie zębami za kark.
- Wygląda na to, że nigdy tego nie robiłaś, moja droga Lisie Serce. Masz w końcu dopiero 12 księżyców, więc to będzie dla mnie przyjemność.
- O-o czym ty mówisz? P-prosze zostaw mnie... - szepcze, a z moich oczu lecą łzy.
- Zamknij się suko! - wrzeszczy i chwilę po *cenzura bo GoGi sie uparła*
Na wspomnienie tego, z moich oczu lecą łzy. Przetrzymywali mnie przez bite 2 księżyce. Udało mi się uciec, jednak cała obolała, okaleczona. Teraz z trudem idę przez nieznane mi tereny, z ociekającymi krwią łapą i pyszczkiem. Nie udaje mi się przejść kilka metrów, a upadam, tracąc przytomność.
***
Budzę się w ciemnej jaskini, mając przed oczami srebrnego kota, który uśmiechał się do mnie lekko.
Kiedy zobaczył, że otworzyłam oczy odwrócił się i powiedział coś do kota obok.
- Lwi Ryku, biegnij bo Srebrzystą Gwiazdę, to ona musi podjąć decyzję.
Zaraz po tym zobaczyłam chudego, brązowego kocura wybiegającego z jaskini, a ten srebrny zwrócił się do mnie.
- Spokojnie. Jestem Srebrzysta Kita, medyk Klanu Nocy, znajdujesz się na ternach czterech klanów wielmożnego rodzeństwa: Klanu Świtu, Dnia, Zmierzchu i Nocy. Znalazł cię Lwi Ryk, na starych terenach Klanu Świtu. Jesteś w stanie mi powiedzieć kim jesteś i co ci się stało?
Przełknęłam ślinę i pokiwałam głową.
- Jestem Lisie Serce. Zostałam porwana i wielokrotnie zgwałcona, przez kota z klanu pobliskiemu Klanowi Burz. Byłam przetrzymywana tam dwa księżyce. Udało mi się uciec, ale jak widać nie byłam w stanie dojść tak daleko by prosić o pomoc.
- Wiesz co ci jest? - Srebrzysta spytała poważnie.
- Prawie wykrwawiłam się na śmierć i zostałam zgwałcona... to tylko wiem - wyszeptałam.
- Lisie Serce... to będzie szokująca wiadomość, ale... jesteś w ciąży.
Moje oczy urosły do rozmiarów piłeczki ping-pongowej i już chciałam zacząć na niego wrzeszczeć, ale do jaskini wszedł Lwi Ryk i czarna, w białe plamki, która musiała być Srebrzystą Gwiazdą.
Kotka podeszła do mnie i zaczęła wypytywać o różne rzeczy.
- Najważniejsze. Chcesz wrócić do rodzinnego klanu?
- Nie jestem pewna. Nie chcę żyć blisko... niego.
- Dobrze więc. Zostaniesz przyjęta do klanu Nocy. Zaopiekujemy się tobą i kociętami, zaraz po urodzeniu. I tak nasz Klan poniósł największe straty w kotach i jest nas najmniej. Witaj w nowym domu Lisie Serce.
Przywódczyni odsunęła się kawałek i znowu zaczęła mówić Srebrzysta Kita.
- Poród może się zacząć w najbliższym czasie, więc zostajesz tutaj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz