6 lut 2016

Od Płomiennej Gwiazdy

Wybiegłem z jaskini. Muszę od tego wszystkiego odpocząć. Oby tylko Ciemna dała radę. Zastępczyni prawie zginęła ratując Jastrzębiego. Ja dalej byłem cały mokry. Musiałem ją wyławiać z jeziora. Chyba będę chory przez to wszystko. O nie - zostało mi tylko siedem żyć! Tracę je bardzo szybko. Wreszcie zwolniłem, zatrzymując się na pokrytej śniegiem polanie. Dyszałem. Usiadłem, owijając ogon wokół łap. Co dalej będzie? Klany są zagrożone. Siostra Krystalicznej tylko czeka, by ktoś - tak jak ja - wyszedł sam z jaskini. Westchnąłem, zdając sobie sprawę z własnej głupoty. No cóż, może mnie nie znajdą.
- Co jest? - usłyszałem za sobą głos i popatrzyłem tam. To była Krucza, na całe szczęście. Usiadła obok mnie. - Czemu jesteś mokry?
- Wyławiałem Ciemną. - odpowiedziałem, ignorując pierwsze pytanie.
- No tak. - popatrzyła na mnie. - Widzę, że coś jest nie tak.
- Nieważne.
- Mów.
- Nieważne.
- No mów! - dała mi kuksańca w bok i uśmiechnęła się lekko.
Wziąłem głęboki oddech.
- Ostatnio po prostu dużo się dzieje. Nie daję rady. - westchnąłem.
- Eee tam. Dajesz sobie radę! A w dodatku my ci zawsze pomożemy, prawda?
- Prawda. - wymusiłem uśmiech.
Nagle usłyszeliśmy szelest. Zamilkliśmy. Siedzieliśmy tak chwilę cicho, ale nic już nie usłyszeliśmy. Wymieniliśmy zdziwione spojrzenie.Wstaliśmy i podeszliśmy do krzaków, w których pewnie był ten ktoś. Popatrzyliśmy tam. Nagle z krzaków wyskoczył zając. Przebiegł pomiędzy łapami Kruczej i uciekł. Zaśmialiśmy się.

Atramencik, teraz ty. xD 
Pamiętaj, że tu jest też Krucza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz