5 wrz 2015

Od Płomiennej Gwiazdy

Takiej reakcji się nie spodziewałem. Miałem ochotę z nim porozmawiać, ale wolałem go zostawić samego.
- Co mu się stało? - usłyszałem obok siebie szept i kątem oka zobaczyłem, że to Mgliste Futerko.
- Eh... To raczej długa historia... Sam do końca nie wiem... - odpowiedziałem cicho.
Chwilę panowała cisza. Nagle zza wojowniczki powoli wysunęła się głowa Jastrzębiego.
- Co...
- DŁUGA HISTORIA. - syknąłem.
Kocur już nic więcej nie powiedział.
Nagle obok mnie usiadł Sowie Pióro, a obok niego Ciemny Strumyk.
- Co mu...
- Aaaah! - złapałem się przednimi łapami za głowę. - Błagam, przestańcie...
- Co mu się stało? -zapytały nagle kociaki i myślałem, że eksploduję.
- Eh... Dobra, opowiem wam... Ale chodźcie na zewnątrz. - powiedziałem.
Wyszliśmy i usiedliśmy wszyscy, ja przy tym zapomniałem o łapie i postawiłem ją, ale szybko rozluźniłem, bo mnie bolała.
- To było dosyć dawno. Cicha Gwiazda i Srebrzysta Gwiazda weszli na ten klif, przy którym spotkałem borsuka. Wtedy też tam był. Podczas walki Srebrzysta Gwiazda spadła ze skały, a Cicha Gwiazda... Oberwał w oko i na nie oślepł. Stracił też jedno życie. To było okropnie... Zrozumcie. - powiedziałem.
Wszyscy skinęli łebkami.
- Czyli? Co mu się stało? - zapytał Jastrzębi.
- Nie wierzę... - mruknąłem.
Sowi postanowił wytłumaczyć...
- Dawno, dawno temu, Cichy i Srebrzysta zostali napadnięci przez borsuka, Srebrzysta leciała, Cichy przestał widzieć na jedno oko i stracił życie. - powiedział.
- Aaaa...
- Widzisz? Tak się opowiada. - mruknął medyk patrząc na mnie.
Przewróciłem oczami.
- Okej, kociaki, wracajcie do matek! - powiedziała Ciemny Strumyk.
Małe niechętnie pobiegły.
- Wiemy, jak to jest. Każdy z nas coś takiego przeżył. - odezwała się Mgliste Futerko.
Przypomniałem sobie wujka Deszczowego... Błękitna Łapa poszedł za kociakami.
- Tak właściwie... Co działo się, zanim dołączyliście do klanu? - zaciekawiłem się. - Jeśli nie chcecie, nie mówcie...
Dziwne, ale to Sowie Pióro zaczął mówić.
- Ja... Urodziłem się w lesie... Chyba. Zostałem porzucony. Musiałem radzić sobie sam, więc nauczyłem się leczyć. Któregoś dnia goniło mnie jakieś zwierzę... Jakoś tak się stało, że znalazłem się w klanie. - wspominał na głos.
Goniło go jakieś zwierzę... Ciekawe jakie. Ale nie wiadomo, czy wie, więc wolałem niepotrzebnie nie pytać.
- Moją rodzinę zagryzły psy gdy miałam jakieś 8 księżyców. Od tamtej pory byłam sama i w końcu znalazłam się tutaj. - powiedziała Ciemny Strumyk.
- Długa historia... Opowiem innym razem. - mruknęła Mgliste Futerko.
- Ja pamiętam głównie ciemność, ale wiem, że urodziłem się w lesie. Kiedy dorosłem, ruszyłem w świat, żeby dołączyć do jakiegoś klanu i... Jestem. - Jastrzębia Burza powiedział, przy czym nasłuchiwał. Jego inne zmysły są wyostrzone, skoro jest ślepy. Jednak gdy już ucichł, dalej jego uszy co chwilę drgały.
- Czy... Coś się dzieje? - zaniepokoiła się Ciemny Strumyk.
- Tak... To... Biegnie tu... Borsuk. - ostatnie słowo wypowiedział nieco głośniej i potem wstał szybko, odwracając się w drugą stronę. Popatrzył na krzaki, po czym prędko wskoczył na drzewo. Usłyszeliśmy szelest i poczuliśmy to zwierzę.
- Nie, nie, nie! - jęknąłem.
Próbowałem biec do innych i ich ostrzec, ale przez złamaną łapę nie dałem rady.
Mgliste Futerko jakby czytała mi w myślach i rzuciła się do biegu, krzycząc:
- Borsuk! Borsuk!
Ciekawe, jak zareaguje Cichy...
Po chwili zza krzaków wybiegło zwierzę. Kolejny...
- Szybko, na drzewa! Tam nie zaatakuje! - krzyknęła Ciemny Strumyk i wszyscy tak zrobili, oczywiście oprócz mnie, bo moja łapa nie działała poprawnie.
- Ufff... Jesteśmy bezpieczni... - mruknął z ulgą Sowie Pióro.
- Dzięki za troskę, przyjacielu. - miauknąłem.
Stracę drugie życie tego samego dnia? Jestem całkowicie bezbronny. Nie mogę walczyć, nie mogę się ukryć i nie mogę uciekać. Pomoc nie przybędzie na czas. Zamknąłem oczy, bo wolałem tego nie widzieć. Nagle jednak usłyszałem ryk borsuka.
- Ha! Sowi znów wygrywa! - usłyszałem krzyk kocura. Otworzyłem oczy i zauważyłem, że medyk właśnie tłucze borsuka kamieniami. Po chwili dołączył Jastrzębi. Nawet ja zacząłem brać do pyszczka kamienie i rzucać w zwierzę. Ciemny Strumyk robiła to samo.
Nagle obejrzałem się i zauważyłem, że prawie wszystkie koty za mną stoją.
- No co? Walczymy! - uśmiechnąłem się i znów wróciłem do rzucania kamieniami w borsuka. Wszyscy się dołączyli. Minął moment, a zwierzę uciekło.
Sowi, Jastrzębi, Ciemna i Czerwona zeskoczyli z drzewa.
Zobaczyłem, jak Sowie Pióro podchodzi do Złocistej.
- Widzisz? Jednak mam cela! - powiedział dumnie.
Odwróciłem się w stronę jaskini, w której mamy Zgromadzenia. W wejściu do niej stał Cicha Gwiazda i na mnie patrzył. Nagle usłyszałem cichy syk. Popatrzyłem za siebie. Sowi trzymał się za głowę, a Złocista za przednią łapę. Niestety nie zauważyłem ich wojny.

Ktoś? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz