7 lut 2016

Od Srebrzystej Gwiazdy

Wyszłam z jaskini, wracając na swój patrol. Po drodze dopadł mnie Kasztanowy Pazur. Rozmawialiśmy ostatnio bardzo często i wydaję mi się że słowo "lubię go" jest tutaj za małe.
- Pazurku, możesz przestać się wygłupiać. Jesteśmy na patrolu, poza tym mamy nową kotkę w klanie, która niedługo może urodzić więc musi- - kocur przerwał mi popychając mnie na ziemię, tak że wylądowałam na grzbiecie na ziemi. Kasztanowy stanął nade mną.
- Przestań się tym wszystkim przejmować. Pamiętasz czasy, w których ten klan był jeszcze jednym z tych, które miały największą ilość kotów? Czasy, w których zacząłem się w tobie podkochiwać? Minęło tyle księżyców a to uczucie nadal nie minęło Srebrzysta Gwiazdo, mógłbym wręcz powiedzieć, że nasiliło się jeszcze bardziej.
- K-kochasz mnie? Ale dlaczego wcześniej nie powiedziałeś?
- Bo uganiałaś się za tym starym prykiem, który 8 księżyców temu zginał podczas jednej z wojen. Niestety, jego nigdy nie ciągnęło do ciebie tak, jak mnie. Proszę powiedz te dwa słowa i utwierdź mnie w tym, że moje staranie się o ciebie nie poszło na marne. Proszę... - wyszeptał, a jego pyszczek był coraz bliżej mojego.
- Kocham Cię, Kasztanowy Ogonie i zawsze kochałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz