- Czekaj.. Ślub! Już?! - Spytał Kruczy Wiatr. - Gratulacje!
- Co?! - Spytałam jednocześnie z Ciernistym. Trzeba to odkręcić za wszelką cenę! - Stop! To nie o nas chodzi.... Chodzi mi o Cichą Gwiazdę i Mysie Futerko.
- Oooo... - Westchnęła teatralnie Krucza. - No cóż. Na razie zajmiemy się ślubem twojego brata, a potem waszym! - Powiedziała. Ciernistemu chyba się to nie podobało... A mi wręcz przeciwnie!
- Ok. Zaczniemy od jakiegoś miejsca..... Krucza i Ciernisty - wy pokażecie Czerwonemu Liściowi i Sowiemu Piórze, jakie miejsce by się do tego nadawało. Ja i Płomienny zajmiemy się ustalaniem jak to na oko ma wyglądać. Reszta kotek, oprócz matek z kociakami - zajmą się wyglądem Panny Młodej, a reszta kocurów zajmie się wyglądem Pana Młodego. Są pytania? - Spytałam patrząc na koty. Na nieszczęście Wróbli podniósł łapę. - Eh... - Westchnęłam. - Tak Wróbli?
- Można wszystko jeszcze raz powtórzyć?
- Wróbli.... - Wiewiórcza Łapa łapami złapała się za głowę nie mogąc już słuchać swojego brata.
- Rób po prostu to, co Jastrzębi i reszta kocurów... - Mruknęłam. Już z nim nie walczę... - Ok. Zatem do roboty!
Wszystkie koty zaczęły się rozchodzić. Zostałam tylko ja i Płomienny...
- Więc.... - Zaczęłam. - Wiewiórcza chce być Druhną, ale ja uważam, że to akurat to wybierze Cichy z Mysią. Potrzebujemy kogoś na miejsce... Jak to ludzie nazywają... Ksiądz? Chyba tak...
- Może... Wróbli Płomień? - Spytał. Ja za to zakrztusiłam się nie wiadomo czym ze zdziwienia. Jeszcze tego by brakowało!
- Raczej... Nie. Wolałabym, żeby to ja lub ty zajęli to miejsce. - Mruknęła wyrównując oddech.
- Ale wiesz... Byłoby zabawnie.
- ON TU JEST PRZYWÓDCĄ, CZY MY?! - I tak nasza rozmowa będzie wyglądać....
Ktoś? Z kocurów, medyków, kotek? c: .3.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz