Przez chwilę stałam w miejscu. Już? Tak szybko? Znaczy, nie
żebym miała coś przeciwko, ale… Coś mi tu śmierdzi. I nie chodzi tu o mnie.
- эй, руда! – Zawołałam za nią. Nawet się nie zatrzymała. No
co za… Podbiegłam więc do kotki i stanęłam na jej drodze. – Nie macie tu
jakiegoś dowódcy? Bo ty raczej nim nie jesteś, руда – mruknęłam. Nie chce, to
nie, ale odpowiedź dostanę. W końcu przydałoby się dołączyć do jakiejś stałej
grupy.
Mglista?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz