15 gru 2015

Od Cichej Gwiazdy

Mysia Skórka wtulona w moje futro zasnęła płacząc...obok jej brzucha spała reszta kociąt.Wtem podniosłem głowę, słysząc głos mojego brata.
- Pstt. - Syknąłem. - O czym jest dyskusja? O czymś co jest warte nie wyspania się?
- To...skomplikowane.
Wtem nagle rozległo się straszliwe miauknięcie, i jaskinia była pełna szczepionych w walce kotów. To stało się tak nagle...wszyscy natychmiast się obudzili, gotowi do walki. Matki uciekały z kociętami...straszny widok. Szybko pomogłem Mysiej Skórce w ukryciu naszych kociaków, i ruszyłem na pole bitwy.
 Rzucił się na mnie wielki, ciemnorudy, pręgowany kocur, wbijając mi ostre jak brzytwa pazury w bok.
- Dobrze ci radzę rudzielcu, zabieraj te pazury, albo będzie nieprzyjemnie! - Warknąłem wbijając kły w jego łapę. Dogryzłem się aż do kości, kocur fuknął żałośnie. Nagle ktoś go ze mnie strącił...Płomienny!


Płomyczek? .w. Plooose, zostaw Czerwonka mnie, chcę zrobić epic battle on vs Cichy = w =

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz