19 gru 2015

Od Cichej Gwiazdy

Rudy kocur stał zaledwie kilka metrów ode mnie. Był ode mnie niewiele wyższy...byłem pewien że na mnie skoczył, i tak też zrobił. Gdy miał mnie przycisnąć do ziemi, upadłem na grzbiet i kopnąłem go tylnymi łapami.
- No co tak słabo rudy cwelu! Moja babcia skakała lepiej od ciebie! - Zaśmiałem się wrednie.
- Może i tak...ale wiesz co ci powiem, czarny szogunie? Już moja stara waliła lepsze teksty niż ty!
- Ach, ale przecież twoja stara nie ma dzieci! Zatkało kakało?
- Tylko na tyle cię stać, nyggasie ty?
- Nie bądź taki do przodu, bo cię sznurówki wyprzedzają. Słuchaj, dasz mi swoje zdjęcie? Bo mój tata składa rower i nie wie jak wygląda pedał!
- Podniecasz się tym jak kura miesiączką!
- Masz taką gębę jakby w dzieciństwie cię karmili z procy! Nie mów do mnie bo twój oddech kołtuni mi futro!
-  Jesteś normalnie błyskotliwy jak salceson!
- Hah! Mnie przynajmniej Gwiezdni stworzyli, bo wiedzieli co piękne, a ciebie stworzyli bo mieli zły dzień!
- Jesteś taki gruby, że już łatwiej cię przeskoczyć niż obejść!
- Ha ha, jesteś dowcipny jak gówno na trawniku! Idź na łąkę komary doić ciulu! - Już nie wytrzymałem i na niego skoczyłem, ten jednak wbił mi kły w pysk. - Uuuugh! Wiesz, lubię żółty, ale twoje zęby to już przesada!
Jednym, potężnym uderzeniem łapy zostawiłem mu pamiątkę - pozbawiłem go oka. Pisnął żałośnie i zarządził odwrót. Kilka chwil, i wszyscy wrogowie uciekli.


Płomyk? XDDDD
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz