13 gru 2015

Od Płomiennej Gwiazdy

Ciepło, było tak ciepło i spokojnie. Nagle udało mi się otworzyć oczy. Podniosłem wzrok. Nade mną stała Kryształowe Serce. Tak dawno jej nie widziałem!
- M-mamo? - powiedziałem cicho.
Zginąłem? Otrzymam kolejne życie, czy zostanę tutaj?
- Czeka was niebezpieczeństwo, Płomienna Gwiazdo. - odezwała się po chwili. - Musisz ostrzec innych.
- Chodzi o ten klan, prawda? - zapytałem.
- Tak. Jest ich więcej niż może ci się wydawać. Możecie uciec, lecz to grozi śmiercią przez choroby, zmęczenie i głód, lub zostać i walczyć, ale wtedy macie małe szanse i zapewne zginiecie zabici przez wrogów.
- To słabo... - szepnąłem do siebie. - A tak właściwie to straciłem życie?
- Tak.
No, jeszcze gorzej.
- Pora już, abyś wrócił do klanów. Pamiętaj o tym, co ci powiedziałam. Z tym życiem daję ci odwagę, żebyś obronił cztery klany i zadecydował razem z rodzeństwem co zrobicie. Życie wielu kotów zależy od ciebie. - dotknęła swoim nosem mój, a ja zamknąłem oczy.
Gdy je otworzyłem, byłem już w jaskini. Wszystko na początku było rozmazane. Popatrzyłem na brata. Odetchnąłem z ulgą wiedząc, że nie leżę już gdzieś w lesie na śniegu. Spróbowałem wstać, ale moje łapy nie były chętne do pomocy i po chwili upadłem.
- Cześć. - mruknąłem. - Zostało mi siedem żyć.
Przez moment panowała cisza, ale przypomniałem sobie o słowach matki. Czeka was niebezpieczeństwo, Płomienna Gwiazdo. Musisz ostrzec innych. Możecie uciec, lecz to grozi śmiercią przez choroby, zmęczenie i głód, lub zostać i walczyć, ale wtedy macie małe szanse i zapewne zginiecie zabici przez wrogów.
Znów popatrzyłem na Cichą Gwiazdę.
- Widziałem coś strasznego. A także rozmawiałem z Kryształowym Sercem. Czeka nas wielkie, wielkie niebezpieczeństwo. - powiedziałem. - Zobaczyłem jakiegoś kota, pobiegłem za nim. On wszedł do jakiejś jaskini i rozmawiał z ich nowym jakby przywódcą o tym, że Krystaliczna zginęła, a potem zaplanowali, że nas zaatakują. Ten kot powiedział innym, że mnie widział. Ukryłem się przed nimi. Potem kiedy wracałem poczułem się słaby i... No właśnie. Nasza mama powiedziała, że czeka nas wielkie niebezpieczeństwo, że tamten klan zaatakuje. Możemy albo uciec, ale wtedy niektórzy zapewne zginą, albo walczyć, ale wtedy też większość z nas zginie. Tych wrogów jest naprawdę bardzo dużo, a mi się wydaje, że to wiele kotów które widziałem w jaskini było tylko połową.
Tak, pewnie Cichy teraz myśli, że jego brat zamarzł i przez to oszalał, ale ja wiedziałem, co mówię. Sytuacja była poważna. Westchnąłem cicho i popatrzyłem na swoje niedziałające aktualnie łapy. Nawet gdy wyruszymy, ja narazie nie mogę iść. A w dodatku tak wiele kociąt... Ale jeśli zostaniemy, też będzie źle. Co robić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz