- Tutaj jest mniejsza jaskinia. - powiedział nagle Błękitny. Popatrzyliśmy w jego stronę, faktycznie. Była tam mała jaskinia. - Sprawdzę ją!
- Błękitny, nie-
Ale terminator już tam był. Przez moment panowała cisza. Nagle usłyszeliśmy ciche jęknięcie Błękitnego, a potem jego krzyk. Wyskoczył stamtąd jak oparzony i podbiegł do nas.
- T-tam jest... Tam leży... Kot... - wyjąkał.
Poszedłem tam razem z Ciernistym. Na początku widać było tylko ciemność. Nagle jednak poczułem, że wdepnąłem w coś mokrego. Popatrzyłem w dół i było to coś, czego najbardziej się obawiałem... Krew. Przede mną leżał kot. Jęknąłem cicho.
- Płomienny? Co ci się dzieje? - mruknął Ciernisty, jeszcze nie widząc nieznajomego kota.
- Powiedz mi, że ten kot żyje... Proszę, powiedz mi, że on żyje... - szepnąłem.
Nie chcę kolejnych martwych kotów. Nieważne, czy je znam, czy nie.
Kocur podszedł do ciała kotka i mu się przyglądnął.
- Oddycha, ale nie sądzę, żeby przeżyła. Tak, to kotka. - powiedział poważnym głosem, jakby nawet nie przejął się tym widokiem.
Nagle poczułem, jak coś zaciska mi zęby na łapie. Podskoczyłem, a potem przewróciłem się i nie wstałem. Podniosłem tylko lekko głowę. Teraz obok Ciernistego siedział kolejny ranny kot.
- Proszę, pomóżcie nam... - powiedział. - Grupa kotów nas zaatakowała.
To na pewno Krystaliczna.
- Dobrze, pomożemy wam. - miauknął Ciernisty. - Ale nie próbujcie nas zabić.
Podszedł do mnie.
- Wstawaj, Płomienny.
- Nie... Ja... Moja psychika... - wydyszałem.
Ciernisty popatrzył na mnie zirytowany, po czym mruknął:
- Bez przesady.
Podniósł mnie. Potem wziął na grzbiet ranną kotkę. Drugi nieznajomy dał radę iść. Błękitny na nas czekał. Poszliśmy dalej.
- Czekajcie... - usłyszeliśmy głos Cichego.
Mój brat stał za nami, zdyszany.
- Cichy? Co ty tu robisz? - zdziwiłem się.
- Idę za wami, a co mam robić? - mruknął.
Po chwili zorientował się, że są z nami dwa nowe koty. Jednak o nic nie pytał. Nagle zobaczyliśmy światło.
- To jest wyjście, czy mam halucynacje? - spytał cicho Błękitny, dalej przerażony po odkryciu rannych kotów.
- Ja też to widzę. - mruknąłem.
- I ja. - dodał Ciernisty.
- Tak, to wyjście. - powiedział Cichy.
Wszyscy wymieniliśmy spojrzenia. Nieco przyspieszyliśmy, ale musieliśmy czekać na rannych. A raczej na jednego, bo ledwo żywa kotka dalej była niesiona przez Ciernistego. Wreszcie zaczęliśmy słyszeć wiatr. Był już następny dzień. Ile my byliśmy w tej jaskini? Zobaczyliśmy jeszcze więcej światła. Zmrużyłem oczy. Wreszcie postawiłem łapę na śniegu. Przed nami był las.
- Jesteśmy wolni! - krzyknąłem szczęśliwy.
- Tak! - Błękitny aż zaczął skakać.
- Ale teraz wracajmy powiadomić kotki! - przypomniał nam Ciernisty, udając szczęśliwy głos.
- Uhh... - mruknąłem i zawróciłem.
Wreszcie wróciliśmy do pozostałych. Z dwoma rannymi, ja i Ciernisty poplamieni krwią, samotnik do tego cały w ziemi, a Błękitny dalej przerażony. Jedynie Cichy wyglądał w miarę normalnie. Wszystkie kotki popatrzyły zdziwione.
- Udało się. - szepnąłem.
Kotki? xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz