- Płomienny, Cichy, Ciernisty...! A kim są oni? - Spytała Złocista przyglądając się dwom nowym kotom. Wietrzna kiedy zobaczyła w jakim są stanie od razu wzięła się do roboty. Zuch mama....
-Biliście się? - Spytałam kiedy zobaczyłam plamy krwi na ich futrach.
- Nie, znaleźliśmy ich w tej jaskini. Prawdopodobnie zostali zaatakowani przez Krystaliczną i te obce koty. - Powiedział Ciernisty.
- Właśnie, możemy wyruszać? - Spytał Płomienny kątem oka patrząc jak moja mam przyciska do rany kotki dużą pajęczynę. Jednak po chwili kiwa głową na znak zgody. Wszyscy zaczęli iść. Kiedy próbowałam wstać, to padłam z bólu.
- Wiecie co...? Chyba sobie poleżę tutaj.... - Mruknęłam. Wszyscy popatrzyli na mnie.
- Hmm... Cichy? Płomienny? Który z was weźmie ją na grzbiet? - Spytała Złocista patrząc na swoich braci. Cichy jak najszybciej schował się za Kruczą. Niestety Płomienny.... Już mi go szkoda. - Płomienny? - Spytała ponownie.
- Jak widać nie mam zbyt wielkiego wyboru... - Mruknął przywódca Klanu Świtu i podszedł do mnie. Krucza pomogła mi wejść na niego i już po chwili z miną 3 księżycowego kociaka, który dostał coś w nagrodę zaczęliśmy podróż. Co chwili albo się wierciłam, albo wrzeszczałam mu w ucho kiedy za bardzo machnęłam złamaną łapą. Po jakimś czasie, kiedy prawdopodobnie mój wierzchowiec ogłuchł a ja sobie zdrapałam gardło wyszliśmy z jaskini. O mały włos, a oślepłam tak było jasno od tego śniegu.
- Co teraz? - Spytała Mglista patrząc na resztę.
Ktoś? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz