- Tak... Trochę to się robi nudne, nie uważasz? - Spytał Błękitny, który siedział obok mnie i również słuchał gwarę kotów.
- Taka powtórka z serialu... - Mruknęłam ziewając przy okazji. - Tylko, że Zamglony nie został wygnany... Ani zabity.
- Może, pomożemy Płomiennemu? Jak widzę tylko on stara się ją z stamtąd wyprowadzić... - Również ziewną i wstał kierując się w stronę Kociarni. Nie pozostało mi nic innego jak iść za nim. - A pamiętasz co powiedział Ciernisty zanim wyszedł? - Spytał po chwili.
- No pewnie! ''To zemsta za to, że pozdrowiłeś wtedy siostrę.'' Trochę jak w komedii romantycznej. Ona się w nim buja, on za to chce zabić jej brata tzn. szwagra.
- Krucza jeszcze taka genialna siostra....
- Jak w ogóle patrzę na to wszystko to chce mi się śmiać, płakać z przerażenia i wymiotować. Ta cała miłość.. Ble. - Nagle zauważyłam, że jakieś dwa metry od nas są Krucza i Ciernisty... Wszystko chyba słyszeli o czym tam gadałam i... Chyba nie byli zbyt tego zadowoleni.... Wyszczerzyłam się jak głupia i uciekłam do kociarni, a Błękitny w milczeniu próbował mnie dogonić.
- Płomienna Gwiazdo! - Krzyknęłam, kiedy weszłam do Kociarni. - Potrzebujesz pomocy?
- Trochę.. - Stęknął przywódca Klanu Świtu co chwila starając się nie oberwać głową od Krystalicznej. - Chce mnie zamienić w persa!
- Persa? - Wyobraziłam sobie taki pyszczek Płomiennej Gwiazdy. - W sumie... Do twarzy ci by było.
- Dzięki... - Mruknął jakoś nie zbyt entuzjastycznie.
- Zatem, Błękitny zajmij się jej latającą głową, ja będę trzymała za ogon, a Płomienna Gwiazda z niej spróbuje zejść. - I próbowaliśmy zrealizować ten mój genialny plan... Niestety zapomniałam że może kopać. Już po chwili oberwałam od niej tak, że widziałam przed swoimi oczami gwiazdki. Po chwili zaczęła nas atakować.
- Dosyć tego! - Syknęłam i krzyknęłam. - WRÓBLI PŁOMIENIU! POMÓŻ NAM! - Już po chwili większość kotów zebrała się przed wejściem. Mój brat widząc, że mam cały pyszczek we krwi zaczął jak prawdziwy wojownik atakować Krystaliczną. - Brawo! I z lewej ją i z kopa jej daj! - Krzyczałam, chociaż coraz bardziej krew przeszkadzała mi w mówieniu. Lub jak to woli krzyczeniu... Wszyscy oprócz mnie i mojej mamy zdziwieni patrzyli na tą bójkę.... Wróbli teraz nie wyglądał tak jak zwyczajnie... Jego futro stanęło dęba, co chwili syczał i prychał... Oraz coraz bardziej stawał się agresywny. To fakt, nie widzieli go wkurzonego. - Uważaj na jej tylne łapy! I z góly ją! Dawaj blacie! - Coraz bardziej bulgotałam niż krzyczałam.. Zaniepokojona rodzicielka zaczęła mi zaglądać do pyszczka. Po chwili nie wytrzymałam i wyplułam całą krew z pyszczka. Kiedy spojrzałam w stronę brata, ten ją trzymał za kark w pyszczku. Z początku myślałam, że już nie żyje, jednak zauważyłam, że jeszcze oddycha. Wróbli spojrzał pytająco na zdziwione koty.
- Co z nią zrobimy? - Spytał Sowi. Wszyscy spojrzeli na przywódców, Ciernistego i Kruczą.
Ktoś? c: Czy damy szansę Krystalicznej? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz