16 paź 2015

Od Złocistej Gwiazdy

- Co teraz? - Spytała Wietrzna sprawdzając stan łapy swojej córki. - Złamana. - Rzekła po chwili.
- Że kto złamany? - Spytał Płomienny rozglądając się na boki. - Na pewno nie ja. Tak chyba.... - Mówiąc to zaczął sprawdzać ciało dotykając łapami co chwila każdej części ciała. Nawet ogona.
- Nie, to Wiewiórcza złamała łapę. - Rzekła, że stoickim spokojem medyczka i po chwili dotknęła delikatnie złamaną kończynę Wiewiórczej. Ta pisnęła o mało co nie płacząc. Wszyscy musieli się złapać za uszy....
- Dobra, ponawiam pytanie Wietrznej Paproci. Co teraz? - Spytałam po chwili sprawdzając czy przypadkiem nie przygłuchłam.
- Jedynie możemy tylko wejść w głąb jaskini... - Rzekł Ciernisty wskazując głową na ciemny korytarz.
- A co jeśli tam też na nas coś czeka? A co z Klanami? A co jeśli teraz ich atakują? - Zaczęłam krążyć w kółko co chwila wyskakując z kolejnym pytaniem.
-  Mroczna mgła zasłoni ścieżkę, światło zniknie za chmurami... - Rzekła nagle zamyślona Mglista. Aż przystanęłam ze zdziwienia.
- Co. Ty. Mówisz? - Spytałam coraz bardziej wariując.
- Sowi w czasie wygnania Krystalicznej miał wizję...Tak właśnie ona brzmi....
- To czemu nam to mówisz dopiero teraz?! Sowi razem z Wróblim zachorowali, trzej przywódcy razem z medykiem, dwoma terminatorami, wojowniczką i dwoma samotnikami wyruszyli i zostali zasypani przez wygnańca i obcych kotów.... A Klany pozostały bez przywódców! Co teraz, co teraz?! - Zaczęłam coraz szybciej kręcić się w kółku. Płomienny zaczął coś liczyć na łapie. Po chwili się odezwał.
- Z czego mi wiadomo, to jest jeden przywódca, który został w Obozie. - Rzekł podnosząc łapę jak w szkole.
- Akurat Srebrzysta Gwiazda jest najbardziej z nas przywódca, nie ma co. - Rzekłam sarkastycznie.
- To miała być ironia czy prawda? - Spytał po chwili zadumy.
- Ironia! - Rzekłam jeszcze bardziej przyśpieszając tempo.
- Kręci mi się w głowie... - Rzekła Wiewiórcza, która od jakiegoś czasu śledziła wzrokiem moje okrążenia.
- A może jeden z nas wejdzie do jaskini i sprawdzi czy nie ma zagrożenia? - Spytała Wietrzna. Wszyscy popatrzyli na Płomiennego. Znaczy prawie gdyż nadal kręciłam się w kółko więc miałam małą możliwość spojrzenia na własnego brata. Płomienny najpierw nie zwracał na nich uwagi przyglądając się kamieniom, które nas zasypały. Dopiero po chwili poczuł na sobie wzrok kotów. Odwrócił się i zdziwionym wzrokiem spytał.
- O co chodzi?
- No to mamy ochotnika! - Rzekła Krucza. - Ciernisty, pójdziesz z nim i zbadasz jaskinię, a my tutaj pozostaniemy. - Mówiąc to wepchała brata do jaskini. - Błękitny! Ty też idziesz, prawda? - Spytała terminatora.
- Nie bardzo.... - Rzekł, chociaż i tak znalazł już się w jaskini.
- Bęska wyprawa w bęskim gronie! - Rzekła Wiewiórcza. Wszystkie popatrzyłyśmy na nią zdziwione. - To znaczy.... Męska wyprawa w męskim gronie! - Rzekła po chwili poprawiając dwa słowa. Zauważyłam, że nadal kręciłam się w kółko więc zatrzymałam się i usiadłam czekając na brata, Ciernistego i terminatora....

Ktoś? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz