- Dobrze, idziemy do naszego obozu, tam wszystko obgadamy. - Powiedziałem nieco spokojniejszym tonem.
Ruszyliśmy. Po kilkunastu minutach marszu, dotarliśmy do obozu. W wejściu przywitała nas srebrzysta kotka, Srebrne Serce, przyszła matka. Jej nabrzmiały brzuch uginający się pod ciężarem nienarodzonych kociąt, z pewnością utrudniał jej chodzenie. Skinęła z szacunkiem głową na mój widok i mruknęła wesoło. Nic nie odpowiedziałem, tylko również skinąłem łebkiem. Srebrne futro kotki nastroszyło się, gdy zobaczyła członków innych Klanów. Ale po chwili uspokoiła się, wyczuła że niebezpieczeństwa nie ma. Odeszła do swojego legowiska. Wskoczyłem na skałę na środku obozu, Jasna Paproć usiadła tuż obok mnie machając koniuszkiem ogona.
Ktośki, odpisujta .3.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz