Nagle przede mną stanął Dębowa Dusza. Nie wyruszył na zgromadzenie z trzech prostych przyczyn: ma już na karku ponad 100 księżyców, jest po części niewidomy i.... Ktoś musiał zostać na wszelki wypadek jakby Słoneczna Kita zaczęłaby rodzić.... Jest już bliska porodu, więc też nie poszła na zgromadzenie.
- I jak z Słoneczną Kitą? - Spytałam siadając przy strumieniu.
- Dobrze. Jak zawsze uśmiechnięta i skora do rozmów. - Uśmiechnął się Dębowy... Chyba jeszcze nie wie co się stało na zgromadzeniu... - A jak tam te kłótnie?
- Stosunki między Klanem Zmierzchu a reszty są jeszcze bardziej oziębłe... - Mruknęłam wpatrując się w odbicie na wodzie. Widziałam siebie smutną ale i jednocześnie wściekłą.
- Hmm... Miałem podobną historię kiedy byłem młody. - Spojrzałam na niego pytającą.
- Normalnie. Przywódca naszego Klanu pokłócił się z Klanem z którym zazwyczaj mieliśmy pokojowe stosunki. Minęło parę księżyców pełnych kłamstw i potyczek. Aż pewnego razu, ich Klan został zaatakowany przez psy. Ruszyliśmy im wtedy z pomocą i wygraliśmy! Chociaż nie było łatwo. I wiesz co?
- Co? - Spytałam zaciekawiona. Przynajmniej mogłam na chwilę mogłam zapomnieć o swoich problemach...
- Pogodziliśmy się. Klany znowu były między sobą mile widziane. Może tutaj też tak podobnie będzie? Może Cicha Gwiazda zrozumie swój błąd i zaniecha wojny?
- Może... Ale to też moja wina. Gdybym pilnowała wtedy Klanu... Jestem kiepską przywódczynią. - Odrzekłam i poczułam kręcącą się w oku łzę.
- Eeeee. Wróbli Płomień sam jest sobie winien. Wiesz co powinnaś zrobić? Ukarać go. Ale nie jakimś wygnaniem czy coś.... Może... Kiedy urodzą się kociaki Słonecznej Kitki.. To.. Każ mu opiekować się nimi kiedy ona akurat będzie chciała odpocząć... Wiesz, kara na wesoło! Może by się wtedy chłopak nauczył matczynności?
- Nie głupia myśl.... - Odrzekłam śmiejąc się pod nosem. Nie widziałam go w tej roli ale..... Kara w sam raz dla niego. Przemyślę to i jutro go ukarzę. - Dzięki Dębowo Duszo. - Dodałam się uśmiechąc do niego.
- Od tego tutaj jestem. - Zaśmiał się. - A teraz życzę miłych snów. - Ukłonił się lekko i wstał kierując się do swojego legowiska.
- I nawzajem. - Mruknęłam i skierowałam się do własnego legowiska. Ale czułam się nadal na siłach... Może odwiedzę Słoneczną Kitkę i zobaczę jak u niej? Jak pomyślałam to i tak zrobiłam. Po chwili byłam już w Kociarni i chyba nie tylko ja chciałam zobaczyć co u niej... Obok Słonecznej Kitki z brzuchem jakby połknęła balon siedziała Wietrzna Paproć i zadawała jej serię pytań.
- Czy aby nie jest za późno na wizyty domowe? - Powiedziałam podchodząc do nich. Wietrzna od razu wstała i zniżyła głowę aż do ziemi. Słoneczna również chciała wstać ale niestety z mniejszym skutkiem. - Jak tam? - Spytałam siadając przed nimi.
- Wspaniale, cieszę się że za parę dni zostanę matką. - Jej oczy szkliły się od radości. Musiała naprawdę być szczęśliwa, nawet jeśli miała wydać na świat z pięć kociaków... Co było nawet możliwe z tym jej brzuchem.
- I do tego zdrowa jak ryba! - Rzekła Wietrzna Paproć która przyłożyła ucho do brzucha przyszłej matki. - Kopią jak szalone. Będziesz miała ruchliwe potomstwo. - Wyrokowała
- Ruchliwe czy nie i tak będę je kochać całym sercem.
- I brzuchem kochana. Wiesz jak trudno wykarmić takie ruchliwego coś? - Odrzekła Wietrzna z miną znawcy.
- Chyba wiesz skoro dałaś radę przeżyć z takim Wróblim Płomieniem. - Mruknęłam chichocząc. Słoneczna Kitka zawtórowała mi.
- On to co innego. - Rzekła obrażona, ale i tak już po chwili śmiała się z nami.
- A propos Wróblego, chyba mam dla niego pasującą karę za ten występek.... - Opowiedziałam im pomysł Dębowej Duszy i kiedy skończyłam znowu wybuchnęłyśmy śmiechem.
- N-nie widzę g-go w tej roli. - Mruknęła nadal rozbawiona medyczka.
- A mi pasuje. Przyda mi się ktoś kto będzie mi przy nich pomagał. - Rzekła już uspokojona ciężarna.
- Zobaczymy co on jutro na to powie. - Stwierdziłam i wstałam wracając do siebie. - Dobranoc! - Rzuciłam na odchodnym i już mnie nie było. Po paru chwila już leżałam zwinięta w kłębek na swoim legowisku i myślami znowu wróciłam do brata....
Ktoś? c: Wiem, wiem... Trochę długie ale wena była.... xD .3.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz