21 sie 2015

Od Płomiennej Gwiazdy

Nie mogłem się powstrzymać od uśmiechu. Przytuliłbym go, ale członkowie jego klanu mogą uznać to za atak.
- Przecież wiesz, że wybaczę ci wszystko. - powiedziałem.
Czyli wojny pomiędzy nami nie będzie? Co z pozostałymi klanami?
Rozejrzałem się po obozie. Był duży.
Cicha Gwiazda lekko się uśmiechnął. Miałem nadzieję, że wszystko będzie jak dawniej. Jednak nie wszystko stracone. Znów możemy się przyjaźnić.
Niedługo będzie najcieplejsza część dnia. Robiło mi się gorąco. Niedługo powinienem wracać do obozu.
- Dziękuję, że mi pomogłeś. Uratowałeś mi życie. - uśmiechnąłem się i potarłem pyszczkiem w jego bark. - Teraz muszę wracać.
- Dobrze... Do zobaczenia. - powiedział mój brat.
On też najwyraźniej cieszył się, że się pogodziliśmy. Miejmy tylko nadzieję, że wojny nie będzie.
Wyszedłem z obozu i potruchtałem na swoje tereny. Robiło się coraz cieplej. Wszedłem do obozu Klanu Świtu.
Popatrzyłem na zastępczynię.
- Wszystko jest w porządku. Mgliste Futerko czuje się lepiej, a Błękitna Łapa śpi. - powiedziała z lekkim uśmiechem na pyszczku.
Skinąłem łebkiem.
Podszedłem do jeziorka w obozie i się napiłem. Woda była idealnie chłodna. Poczułem ulgę, zrobiło mi się chłodniej.
Poszedłem do swojego legowiska i położyłem się tam.


Ktoś? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz