19 sie 2015

Od Cichej Gwiazdy

- Nikt nie ma nic do powiedzenia?
Wszyscy milczeli, niektóre koty wpatrzone były we mnie ze strachem, w oczach innych zagościła wściekłość.
- Mam was już dość. - Wstałem uderzając ogonem o skałę. - Opuśćcie moje ziemie, natychmiast, i nigdy tu nie wracajcie. Nie chcę was tu więcej widzieć. Każdy Wojownik Klanu Świtu, Dnia lub Nocy przyłapany na moim terytorium, zostanie z niego przepędzony. Wynoście się, póki mam dobry humor. Już.
Cisza.
- Już! - Syknąłem głośno. - Albo będę zmuszony wypędzić was siłą!
- Chcesz wojny? Proszę bardzo! - Fuknął ktoś z tłumu.
- Ja? Gdyby wasi wojownicy nie weszli na nasze tereny, nic nikomu by się nie stało, sami prosicie się o wojnę! To nie ja ustaliłem kodeks wojownika, tylko Starożytni Wojownicy! A wy dobrze wiedzieliście, że nie można go łamać, a jednak to zrobiliście! A teraz spadajcie stąd!
- Idziemy Klanie Dnia. - Warknęła Złocista Gwiazda. Spojrzała na mnie przez ramię, jej oczy szkliły się od żalu, a jednocześnie paliły od nienawiści. Po chwili widziałem tylko znikający między cierniami biały koniuszek puchatego ogona.
- Widzę, że nie mamy tu czego szukać. Klanie Świtu, wracamy. - Płomienna Gwiazda pierwszy raz w życiu był taki poważny.
Zanim zniknął w zaroślach, wysyczał jeszcze pożegnanie. Po chwili on i jego wojownicy zniknęli.
Stanąłem tuż przed moją siostrą, i patrzyłem jej w oczy.
- A co ty powiesz Srebrzysta Gwiazdo?
- Wrrrrrr... - Cofnęła się dwa kroki. Schowała pazury i przymrużyła oczy przepełnione nienawiścią. - Pożałujesz tego, "bracie".
Wybiegła z obozu niczym torpeda.
- Ach...co ze mnie za Mysi Móżdżek... - Smętnym krokiem odszedłem do mojego legowiska. Skuliłem się i myślałem...jak to odkręcić. - Wszystko zepsułem...wywołałem wojnę.....i nie mogę już tego naprawić...
Srebrna łza spadła na moje czarne futro. Zamknąłem oczy, i pogrążyłem się we śnie. Jutro będzie inny dzień...


Ktosieły? .3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz