Razem z innymi wojowniczkami poszła na polowanie.
Błękitna Łapa poszedł z Sowim Piórem układać rośliny.
Zostałem sam. Siedziałem na skale.
No tak, może odwiedzę brata? O, nie... Mamy wojnę...
Westchnąłem i wybiegłem z obozu.
Starałem się nie myśleć o tym wszystkim co stało się poprzedniego dnia.
Wskoczyłem na gałąź jednego z drzew i zacząłem przyglądać się granicy mojego klanu i Klanu Zmierzchu. Przycupnąłem i położyłem pyszczek na przednich łapach.
Nagle zobaczyłem sylwetkę jakiegoś kota przechodzącego na nasze terytorium. Kiedy był pod drzewem, skoczyłem na niego. Spodziewałem się, że będzie to kot z Klanu Zmierzchu, ale była to...
- Mgliste Futerko? - zdziwiłem się.
Przygniotłem ją łapą do ziemi.
- Co tam robiłaś? - zapytałem.
- Polowałam, a co miałam robić? - syknęła.
- Przecież wczoraj mieliśmy już przez ciebie kłopoty! Jak możesz być tak bezmyślna, że poszłaś ta kolejny raz?! Naraziłaś cały klan, a jeśli ktoś to widział, to obiecuję, że cię wygnam! - zasyczałem.
Wyszarpała mi się, wstała i otrzepała z ziemi.
- Spokojnie, nikt nie widział, że tam byłam!
- A skąd wiesz?
Nie odpowiedziała już.
- Chodź, wracamy do obozu. - powiedziałem.
Szliśmy w milczeniu.
- Gdzie Ciemny Strumyk i Szara Mordka? - zapytałem, kiedy wchodziliśmy do obozu.
- Polują gdzieś. - mruknęła i usiadła obok legowiska wojowników.
- Wymyślę dla ciebie karę. - syknąłem i usiadłem na skale.
Zastanawiałem się, co u reszty rodzeństwa. Chciałbym ich odwiedzić, ale wiem, że nie mogę...
Ktoś? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz