30 sie 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Weszłam do Obozu z ptakiem, nornicą i myszą. Miałam taką chętkę na polowanie, że hej... Zostawiłam swoje łupy na całkiem sporej stercie innych zdobyczy. Nie próżnuje Klan... Kiedy chciałam już wejść do legowiska Medyka i zobaczyć jak się miewa ranny zostałam zatrzymana przez swoją terminatorkę.
- Co się stało? - Spytałam kiedy zdyszana Wiewiórcza Łapa wpadła na mnie. Dosłownie jak i w przenośni.
- Cicha Gwiazda... Na naszym terenie.. Ranny! - Czułam, że zaraz eksploduję z tego wszystkiego.. Najpierw Dębowa Dusza, teraz brat.. Jeśli to też sprawka tego włóczęgi, to niech się już pożegna z życiem.
- Zawołaj Wietrzną Paproć, ja pójdę zobaczyć co z bratem. - Wystrzeliłam z Obozu i dopiero będąc już całkiem daleko od Obozu, przypomniałam sobie, że nie wiem gdzie on się znajduje.
Ale od czego ma się węch...
Uniosłam głowę i po chwili do moich nozdrzy doszedł świeży zapach krwi, brata i.... Włóczęgi.... Pobiegłam za śladem zapachu i już po chwili zobaczyłam brata... Ale nie na naszym terenie... Wiewiórcza chyba nadal nie może zrozumieć gdzie dokładnie jest granica między Klanami. Nieważne....
- Bracie?! - Krzyknęłam i podeszłam do niego. Ten otworzył jedno oczy kiedy go ''delikatnie'' potrząsnęłam.
- Kociaki...w dziupli...w wierzbie, nad strumieniem... - Rzekł a po chwili znowu zemdlał. Nadal krwawił. Gdzie ten Medyk?! Nagle usłyszałam jak ktoś się z naszego Obozu dobija przez krzaki.
- Tylko ich nie pogub! - Rzekła Wietrzna Paproć i po chwil wyszła z krzaków. Tuż za nią wyszła terminatorka. Miała cały pyszczek zapchany różnymi ziołami.
- Umpufpufwum! - Mruknęła Wiewiórcza Łapa i po chwili wypluła z pyszczka wszelakie zielsko. - Ohyda...
- Nie marudź, tylko mi pomóż. - Rzekła ostrym tonem Medyczka. Po cichu zrobiłam parę kroków do tyłu i już po chwil biegłam do Obozu Klanu Zmierzchu. Weszłam do Obozu i bezceremonialnie krzyknęłam.
- Halo! - Jak na zawoła nie wybiegła mi jakiś kot, chyba Medyk tego Klanu...
- Co się dzieje? I czemu jesteś na naszym terytorium?! - Syknął kocur. - Och, to ty Złocista Gwiazdo...?
- Wystarczy tych pytań! Cicha Gwiazda jest ranny, znajdziesz go między naszymi granicami. Trawisz po zapachu. Nasza Medyczka już się nim zajęła. - Rzekłam kiedy Czerwony Liść chciał już biec do swojego przywódcy. - Lepiej zajmij się kociętami. Są w dziupli nad strumieniem. - Rzekłam i wybiegłam bo przypomniałam sobie coś...
Mój Klan pozostał bez wojowników! Znaczy był Wróbli, ale on nie może jednocześnie zajmować się rannym a Słoneczną z potomstwem(czyt. on się nie liczy!). Po paru minutach biegu weszłam wejściem do Obozu, a tam zobaczyłam dość dziwny widok... Wróbli biegał w kółko po środku obozu wrzeszcząc jeszcze gorzej niż kiedy śpiewa. Przed wejściem do Kociarni stała Słoneczna Kita i coś wrzeszczała do Wróblego. Po chwili moje uszy zaczęły słyszeć jeszcze trzeci głosik... Była to Śnieżka, która uczepiła się ogona wojownika. Stąd ten cały cyrk. Nagle zobaczyłam jak biała kulka puszcza się i leci z prędkością 300/kl na trawę. Ja i Słoneczna zaczęłyśmy piszczeć ze strachu. Jeśli chociaż jeden kłaczek spadnie z małej, to Wróbli może się pożegnać z imieniem wojownika! Kiedy mała spadła, Słoneczna i ja podbiegłyśmy do niej.
Nic się jej nie stało.
Po za tym, że płakała zszokowana. Nagle dotarło do mnie że zrobiło się cicho... Wróbli ''przez przypadek'' wpadł na ścianę Kociarni i zemdlał.
- Cii... Mama jest obok ciebie. Już nie pozwolę żeby stała ci się krzywda. - Rzekła Słoneczna Kita do swojej córeczki. - A z Wróblim później sobie porozmawiam. - Syknęłam rozzłoszczona matka.
- Wiesz, że to nic raczej nie da? - Mruknęłam. Nagle Wróbli wstał i zaczął śpiewać.
- Była raz se Klówka, Klówka! A to była ciągutka, ta Klówka! - Śnieżka zaczęła się śmiać kiedy Wróbli zaczął śpiewać... Czyżby to robił specjalnie żeby mała nie płakała? - A ta Klówka, Klówka! Zjadła palapetówkę! I znalazła w nosie mlówkę! I koniec! - Wróbli ukłonił się, a mała aż podskoczyła i piszczała z zachwytu. Reszta jej rodzeństwa wypełzła z Kociarni i rozradowane piszczały. Obie popatrzyłyśmy na siebie i obie również tak samo byłyśmy zdziwione...
- Ok... Wróbli, Słoneczna, pilnujcie kociaków a ja zobaczę co z Dziad... Dębową Duszą. Albo nie. Słoneczna, zajmij się kociakami. Wróbli, pilnuj Dębową Duszę i co chwila sprawdzaj cały Obóz czy nie ma tutaj Włóczęgi. Ja zobaczę co z bratem i kociakami. Po tych słowach wyszłam, zostawiając ich samych. Teraz biegiem do nich..

Cichy? Jak u ciebie? .3. Możesz napisać Czerwonym lub też Jasną.... Lub nawet którymś z kociaków. xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz