30 sie 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Gdzie on się podział? - Mruknęłam sama do siebie. Wciągnęłam w nozdrza powietrze próbując wychwycić wojownika. Nagle wyczułam świeżą woń tego Mysiego Móżdżka.Chciałam już krzyknąć kiedy do mojego nosa doszedł jeszcze zapach zająca. Od razu padłam na ziemię i czołgając się starałam wychwycić cokolwiek. Nagle dostrzegłam wojownika który w pozie gotowej do zaatakowania siedział na długości jednej myszy od zajęczej nory i czekał. Chwila... On umie czekać?! Fascynujące... I jest cichy i skupiony do tego... Wskoczyłam bezszelestnie na najbliższe drzewo i obserwowałam z góry jak on sobie poradzi. Długo nie musieliśmy czekać. Zajęczak zwabiony ciepłym słońcem i prawdopodobnie głodem wystawił z dziury powoli swoje uszy, następnie pyszczek i przednie łapki. Kiedy chciał już w okazałości wyjść z nory Wróbli Płomień nie wytrzymał i skoczył na niego. W czasie lotu ciągle wrzeszczał.
- Mój królik, mój! Nie twój, mój! Mój król...! - Nie do kończy bo właśnie teraz jego lot się drastycznie skończył. Trafił głową o pniak i na chwilę stracił przytomność. ''Królik'' leżał parę długości zajęczaka od niego z poranionym całym bokiem. W trakcie lotu Wróbli musiał go mocno pokiereszować. Nagle wojownik obudził się raptownie i  z miną wariata zaczął szukać swojej ofiary. Kiedy ją zobaczył ruszył w jej kierunku jak pijany. Po chwili doszedł do niej i rzekł.
- Zaraz oberwiesz za swoje nędzne postępowanie....! - Mruknął mówiąc to do kwiatków obok zajęczaka. To chyba jest gorsze niż śmierć. Mieć nad głową wariata tuż przed śmiercią, chociaż nie... Spojrzałam na zajęczaka i zauważyłam, że jego bok nie rusza się. Czyli nie żyje.
Ulga dla niego.
Zeskoczyłam z drzewa i stanęłam za Wróblim Płomieniem.
- Ekhem... - Mruknęłam a wojownik jak poparzony skoczył i w powietrzu odwrócił się do mnie.
- A to ty Złocista Gwiazdo... Ja.... Poluję? - Kocur rozpłaszczył się na ziemi.
- Właśnie widzę.... Słuchaj mnie teraz, bo mam coś ważnego do zainformowania. - Wróbli jeszcze bardziej się przestraszył, a ja ze stoickim spokojem usiadłam i podwinęłam ogon wokół łap. - Otóż widziałam jak polowałeś, nie podoba mi się twoje zachowanie. Musimy to zmienić. Od teraz nie śpisz w legowisku wojowników tylko w legowisku terminatorów. I będziesz miał też obowiązki terminatorskie - pilnowanie starszyzny. Dębowa Dusza jest teraz  poważnie ranny, będziesz dla niego polował i zajmował się nim. I pamiętaj, że też musisz polować za Słoneczną Kitę, zrozumiałeś? - Z miny Wróblego można było wyczytać, że raczej zrozumiał bo jego oczy były jeszcze większe ze strachu. - Dobrze. Na początek zanieś rannemu tego zająca. -Wróbli nic nie powiedział, tylko wziął zdobycz i czmychnął w kierunku Obozu. Westchnęłam. Jak Klan ma się rozrastać skoro mam tylko takich wojowników? Mam nadzieję, że kociaki Słonecznej Kity będą bardziej rozgarnięte. Wróciłam do zakopanego ptaka, tego, którego schowałam kiedy spotkałam Dębową Duszę. Trzeba teraz sprawdzić jak się czuje...

Ktoś? :v

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz