- Wiesz już, jak polować? - zapytała.
- Tak. - powiedziałem.
Skinęła łebkiem.
- A walczyć?
- Jeszcze nie. - odpowiedziałem.
Od zawsze marzę o walczeniu, mimo tego, że jestem terminatorem, chcę wreszcie poczuć się jak wojownik.
Wojowniczka nauczyła mnie najprostszych sposobów jak przewrócić wroga, który będzie cię przygniatał do ziemi, oraz jak unikać ataków. Pochwaliła mnie. Byłem z siebie dumny.
- A teraz - mówiła - przewróć mnie.
Odbiłem się od ziemi, już prawie ją przewróciłem, ale w ostatniej chwili odskoczyła, a ja poleciałem na pyszczek. Kiedy się podniosłem, byłem cały w ziemi. Otrzepałem się.
- Spróbuj jeszcze raz.
Nie miałem już na to ochoty, ale musiałem. Trzeba się uczyć także walki, by zostać prawdziwym wojownikiem. Zacząłem biegać wokół kotki, aż była zdezorientowana, a będąc za nią, skoczyłem jej na kark. Lekko, żeby nie ugryźć jej do krwi, złapałem ją zębami za kark i przewróciłem.
Później pozwoliłem jej wstać.
- Dobra robota, Błękitna Łapo! - powiedziała. - Na dzisiaj wystarczy. Jutro sprawdzę, jak polujesz. A teraz wracajmy do obozu.
Poszliśmy tam.
Na stosie zdobyczy nie było nic. Poczułem głód. Westchnąłem.
Zawróciłem.
- Gdzie idziesz? - zapytała Mgliste Futerko.
- Zapolować. - powiedziałem.
Skinęła łebkiem.
Próbowałem coś upolować. Szedłem granicą pomiędzy Klanem Świtu i Klanem Dnia. Nagle usłyszałem szelest. Byłem pewien, że to zdobycz, ale zamiast tego ujrzałem rudą kotkę. Czułem, że jest z Klanu Dnia.
Tylko nie to! Teraz będę musiał z nią rozmawiać...
Popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja odwróciłem wzrok.
- Ty jesteś Błękitna Łapa? - zapytała.
Skinąłem łebkiem, mówiąc:
- Tak. A ty?
- Wiewiórcza Łapa.
Mimo tego, że rozmawialiśmy, każdy był na swoim terytorium.
Wiewiórcza?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz