19 sie 2015

Od Płomiennej Gwiazdy

- No dobra, dobra. - mruknąłem.
Odwróciłem się i wróciłem na swoje terytorium. Usiadłem na małej skale w obozie i zacząłem lizać swoją przednią łapę. Po chwili zobaczyłem Ciemny Strumyk idącą z dwoma ptakami w pyszczku. Odłożyła je na stos mniejszych kamieni, gdzie kiedyś będzie się kładło jedzenie dla klanu.
Jasnoszara kotka przyniosła ze sobą jeszcze kilka gałązek i paproci, po czym zakryła nimi ostatnią dziurę w legowisku wojowników.
Wszystkie inne legowiska też były gotowe. Jeszcze tylko ogrodzić jakoś cały obóz i będzie wszystko gotowe...
- Sądzę, że można jakoś nazbierać ciernie. - powiedziała, jakby czytając mi w myślach.
- Dobry pomysł. Pomogę ci. - poszliśmy.
Było to trudne zadanie. Zbierać ciernie i nie okaleczyć się. Miałem już lekko pokaleczony pyszczek, ale nie było to nic poważnego.
Ciemny Strumyk miała już pełny pyszczek.



Jakoś udało nam się je zakopać. Kiedy się rozrosną, będziemy mieć gotowy obóz. Wszystko wyglądało dobrze. Na środku obozu było małe jeziorko, z którego mogły pić koty. Medyk nie miał legowiska, tylko małą jaskinię. Kociarnia była duża, a w niej legowiska były zrobione także z miękkiego mchu. Terminatorzy i wojownicy mieli legowiska obok siebie. Ja miałem legowisko na jednej z wyższych skał w obozie.
- Co teraz trzeba zrobić? - zapytała wojowniczka.
- Odpoczywać. - położyłem się na skale.
Wydawała się szczęśliwa, że mogła odpocząć.


Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz