- Witaj w Gwiezdnym Klanie, Cicha Gwiazdo.
- Dziękuje, Borsucze Serce. - Pochyliłem głowę.
- Cóż, umarłeś...i to w dość tragiczny sposób. Wykrwawiłeś się, mimo prób medyka. Ale to dopiero twoje pierwsze z dziewięciu żyć. - Podszedł do mnie bliżej i zetknęliśmy się nosami. - W tym życiu, daje ci Odwagę. Wykorzystaj ją dobrze.
Ciarki przeszły mi po plecach, automatycznie wysunąłem pazury i nastroszyłem sierść. Po chwili jednak sierść się wygładziła a pazury zostały schowane.
- Wracaj do domu, Cicha Gwiazdo... - Dotknął nosem mojego czoła i...rozpłynął się.
Wróciłem na ziemię. Na karku miałem bandaż z pajęczyny.
- C-co...? - Podniosłem się na przednie łapy.
- Leż, Cicha Gwiazdo. - Usłyszałem głos medyka i poczułem jego dotyk na barku.
- Co się stało?
- ......byłeś w łapach Gwiezdnego Klanu...straciłeś jedno życie, racja?
- Tak...w tym życiu, mój mistrz, Borsucze Serce, podarował mi Odwagę.
- Przyda się. - Usłyszałem nagle głos mojego brata.
- Płomienna Gwiazda? - Obróciłem głowę w stronę rudego kota.
On tylko uśmiechnął się i przechylił głowę. Spojrzałem na niego jak na mysiego móżdżka którym był.
Płomienny? .3.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz