31 sie 2015

Od Cichej Gwiazdy

Nie widziałem nic, nic nie czułem, nic nie słyszałem...w jednej chwili w okół siebie zobaczyłem mnóstwo gwiazd. Nocny las, ale jednak niewiarygodnie jasny. Po chwili przede mną pojawił się duch...trafiłem do Gwiezdnego Klanu. Poznałem tego ducha...to był mój mistrz, Borsucze Serce, uczył mnie gdy byłem młody. Utopił się w rzecze...
- Witaj w Gwiezdnym Klanie, Cicha Gwiazdo.
- Dziękuje, Borsucze Serce. - Pochyliłem głowę.
- Cóż, umarłeś...i to w dość tragiczny sposób. Wykrwawiłeś się, mimo prób medyka. Ale to dopiero twoje pierwsze z dziewięciu żyć. - Podszedł do mnie bliżej i zetknęliśmy się nosami. - W tym życiu, daje ci Odwagę. Wykorzystaj ją dobrze.
Ciarki przeszły mi po plecach, automatycznie wysunąłem pazury i nastroszyłem sierść. Po chwili jednak sierść się wygładziła a pazury zostały schowane.
- Wracaj do domu, Cicha Gwiazdo... - Dotknął nosem mojego czoła i...rozpłynął się.

Wróciłem na ziemię. Na karku miałem bandaż z pajęczyny.
- C-co...? - Podniosłem się na przednie łapy.
- Leż, Cicha Gwiazdo. - Usłyszałem głos medyka i poczułem jego dotyk na barku.
- Co się stało?
- ......byłeś w łapach Gwiezdnego Klanu...straciłeś jedno życie, racja?
- Tak...w tym życiu, mój mistrz, Borsucze Serce, podarował mi Odwagę.
- Przyda się. - Usłyszałem nagle głos mojego brata.
- Płomienna Gwiazda? - Obróciłem głowę w stronę rudego kota.
On tylko uśmiechnął się i przechylił głowę. Spojrzałem na niego jak na mysiego móżdżka którym był.

Płomienny? .3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz