Jak codziennie wyszedłem na spacer. Może przy okazji zbiorę potrzebne rośliny. Wiedziałem, że po terenach klanów chodzi włóczęga, ale mimo tego, że jestem medykiem, potrafię walczyć. Nagle usłyszałem za sobą głos:
- P-przepraszam...
Popatrzyłem tam. Pod drzewem leżała jasnobrązowa kotka. Była bardzo chuda, a na jej ciele było różne zadrapania. To włóczęga. Podszedłem do niej.
- B-bo ja wiem, ż-że na tych terenach jest klan... Czy m-mogę dołączyć? - zapytała słabym głosem. - Możecie mnie wygnać, ale proszę, zajmijcie się moim kociakiem... Chcę, żeby Dymna przeżyła...
Mówiąc to, powoli wstała i zorientowałem się, że obok niej leżała mała, biała kotka. Jej oczy były otworzone, a na pyszczku miała lekki uśmiech.
Westchnąłem. Nie mogłem ich zostawić.
- Za mną. - powiedziałem.
Kotka wzięła za skórę na karku swoją córkę i poszła.
Weszliśmy do obozu. Przywódca od razu odwrócił się w naszą stronę.
- Kto to? - zapytał.
- To... - zacząłem.
- Czerwonopręga. - dokończyła. - A to moja córka Dymna.
Popatrzyła na małą kotkę.
- Chciałaby dołączyć. - powiedziałem.
Płomienna Gwiazda skinął łebkiem.
A więc nasz klan ma nowych członków.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz