1 wrz 2015

Od Błękitnej Łapy

Sowie Pióro od razu zajął się naszymi ranami. Z moją łapą będzie wszystko w porządku, ale przez kilka dni będzie mnie boleć. Popatrzyłem na Wiewiórczą Łapę. Leżała jakby śpiąc już sporo czasu. Położyłem się obok niej. Może uda mi się ją obudzić?
- Wiewiórcza Łapo... Obudź się. Pora iść na zebranie. - mówiłem, szturchając ją łapą.
Po chwili otworzyła oczy.
- Witaj na świecie. - mruknąłem rozbawiony jej zdziwioną miną.
Powoli wstała.
- Wszytko w porządku? - zapytałem dla pewności.
- T-tak...
Nagle do obozu wszedł... Brat Wiewiórczej. To był ten... Wróbli Płomień? W pyszczku trzymał ogon wilka.
- Jak on to... - szepnąłem.
Wiewiórcza Łapa odpowiedziała:
- Normalnie. On wszystko może.
Wróbli położył ogon przed Mglistym Futerkiem i zaczął mówić... Rymami miłosnymi.
- Bądź krówką z moich znów, bądź mą myszką z moich snów, bądź nawet tym ogonem heh..... Tylko moją krówką bądź!
Ja i Wiewiórcza wybuchnęliśmy śmiechem.
Mgliste Futerko położyła przednią łapę pomiędzy swoimi oczami, mówiąc:
- Nie wierzę...
Złocista Gwiazda i Płomienna Gwiazda przerwali rozmowę, przywódca mojego klanu ledwo powstrzymywał się od śmiechu. Sowie Pióro zrobił bardziej zirytowaną, niż zdziwioną minę, a Ciemny Strumyk patrzyła na wszystko poważna. Czerwonopręga westchnęła patrząc na swojego kociaka i szepnęła do córki:
- Nie ucz się od nich, Dymna. Musisz wyrosnąć na poważną wojowniczkę.
Nie mogliśmy opanować śmiechu. Otarłem łapą łzę spływającą po pyszczku.


Ktoś? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz