13 wrz 2015

Od Płomiennej Gwiazdy

Niedaleko przed nami był strumyk. Napiliśmy się chyba wszyscy. Potem poszliśmy dalej. Znów popatrzyłem na niebo. Jakiś wielki ptak leciał właśnie tam, gdzie idziemy. To dobrze. Jak narazie nie widać było żadnych niebezpieczeństw. Niestety zdawałem sobie sprawę z tego, że jeszcze tego dnia trzeba będzie upolować bardzo dużo jedzenia, żeby każdy coś zjadł. To może być trudne. Wokół było coraz więcej drzew. Przed nami nagle jakby znikąd znalazło się dziwne wgłębienie w ziemi, jakby kiedyś płynęła tam jakaś ogromna i dosyć głęboka rzeka. Wszyscy zatrzymali się tuż przed ''przepaścią''.
- Mamy skoczyć? - zapytał Błękitna Łapa.
- Nie radzę. - odpowiedziała Wiewiórcza Łapa, patrząc w dół. - To mogłoby się skończyć źle. Nie jest tu bardzo wysoko, ale raczej nie wdrapałbyś się tutaj.
Nagle usłyszałem odgłos łamanego drzewa i huk. Wszyscy tam popatrzyli. Ciemna stała z otwartym pyszczkiem i patrzyła na Jastrzębiego, który trzymał się za łebek. Zwalił jedno z malutkich drzew, jednak ono wystarczyło, by być czymś, po czym można przejść.
- Co on zrobił? - zapytałem zastępczynię.
Ona chyba nie wiedziała czy być przerażona, czy się śmiać.
- Wziął rozbieg i wbiegł w to drzewo. - zaśmiała się.
Uśmiechnąłem się i popatrzyłem na kocura.
- Ał... Warto było... - mówił.
- Lepiej na niego teraz uważaj. Nie zdziwię się, jak zaśnie idąc. - mruknąłem do kotki.
Wszyscy zebrali się przed zwalonym drzewem.
- Nie wiem, czy to bezpieczne... - powiedziała Wietrzna Paproć.
- Trzeba będzie sprawdzić! - Mysia Skórka stanęła na drzewie przednimi łapkami, gotowa iść dalej.
- A może lepiej to ja sprawdzę? - podbiegł do niej Cicha Gwiazda.
- Nie, dam radę. Nie martw się. - odpowiedziała.
Zaczęła iść i wszyscy przestali mówić, patrząc na to wszystko. Nagle zauważyłem, że kamienie na dole zagłębienia podskakują, a ziemia drży. W oddali zobaczyłem wielkie zwierzęta... Jelenie!
- Mysia Skórko, wracaj! - krzyknąłem. - Jelenie tu biegną.
Kotka zatrzymała się i popatrzyła do tyłu. Odwróciła się i zaczęła wracać, ale drzewo także zaczęło drżeć i było jej trudniej. Co chwilę spadała jej łapa, ale wojowniczka szybko wdrapywała się z powrotem. Zwierzęta były już bardzo blisko. Za chwilę tędy przebiegną, a wtedy na pewno któryś uderzy w drzewo rogami, a ono albo się złamie, albo spadnie. Pierwszy jeleń przebiegł, ale nic się nie stało. Wszyscy patrzyli w napięciu na to, co się dzieje. Nie mogliśmy nic zrobić. Przebiegł drugi roślinożerca i stało się to, czego wszyscy się obawiali... Drzewo się złamało a Mysia Skórka spadła na dół. Zniknęła gdzieś wśród pędzących jeleni. Po chwili te przebiegły. Kotka leżała nieruchomo.


Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz