5 wrz 2015

Od Mglistego Futerka

Dobrze, że pamiętałam, gdzie go ostatnio widziałam. Szliśmy dłuższą chwilę. Kiedy znaleźliśmy się na miejscu, Wróbli akurat leżał i jadł trawę. Sowi przez moment stał w bezruchu, ale widząc wojownika w takim stanie najwyraźniej bardzo chciało mu się śmiać, ale się powstrzymywał. Wskoczył na gałąź jednego z drzew i tam usiadł.
- Sowie Pióro, pomóż mu! - mruknęła Złocista Gwiazda.
- Stąd jest dobry widok na wszystko, mogę tu zostać? - usłyszałam jego głos będący dosyć cichym, bo kocur był wysoko.
Usiadłam obok Wróblego, kiedy przywódczyni z medykiem coś do siebie krzyczeli. On dalej robił dziwne rzeczy. Trzymał w pyszczku swój ogon i się turlał, mówił coś niezrozumiałego do mrówek.
- Oh Wróbli, czemu to zjadłeś? - szepnęłam jakby do siebie.
- Ał! - usłyszałam Sowiego i huk. Popatrzyłam na nich.
Złocista Gwiazda stała lekko uśmiechnięta a Sowi leżał na ziemi.
- Rzucanie kamieniami bywa przydatne. - powiedziała przywódczyni.
Najwyraźniej medyk oberwał porządnie i spadł. Ciekawe, czy udało mu się na cztery łapy, bo nie był raczej tak wysoko, żeby zdążyć się obrócić.
Zaśmiałam się.
Sowie Pióro powoli wstał i otrzepał się z liści.
- No dobra. - mruknął.
Podszedł do Wróblego. Przyjrzał się wojownikowi, a potem jagodom, które ten zjadł. Razem ze Złocistą czekałyśmy w napięciu na to, co powie.
- Przejdzie mu.
- Co? Tak po prostu? - zdziwiłam się.
- Tak. Rano pewnie będzie ''normalny''. - powiedział medyk.
- Zabierzmy go z powrotem, bo go coś jeszcze zje. - dodała Złocista Gwiazda.
Skinęłam łebkiem.
Sowie Pióro wziął go na grzbiet i poszliśmy.
Kiedy wróciliśmy, medyk go położył. Wróbli chyba spał. Położyłam się obok niego i zasnęłam.

Złocista albo ktoś? xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz