- I jak tam zatrucie? - Zni myszki, zni szczura spytała córa Czerwonopręgiej. Zatrucie? Acha... To te głupie jagody!!
- Dobrze. - Wychrypiałem. Czułem, że jeśli powiem jeszcze jedno słowo, to zwymiotuję na oczach kociaków. Nic nie mówiąc ominąłem je i wyszedłem na świeże powietrze. Trochę lepiej... Chociaż nadal, jak stawiałem kroki, to bujałem się każdą cząstką na wszystkie strony świata. Nagle usłyszałem za sobą małe piszczenie... To.. Była... MYSZ!! Jak najszybciej wspiąłem się na drzewo i siadając obok gniazda wróbli (zbieg okoliczności, co nie?) i zacząłem udawać głodującego malucha. Rozdziawiłem swój pyszczek i piszczałem lekko. Nagle poczułem jak coś dłuuuuuuuuuuuuugiego i ochydneeeeeeeeeeego wpadło mi do gardła. Czyżby to.. GĄSIENICA?! A może nawet DŻDŻOWNICA?! Z trudem przełknąłem to coś i o mało co nie zwróciłem z prędkością światła. Mając zawroty głowy, osunąłem się z gałęzi, główką na dół. Kiedy już z hukiem wylądowałem na ziemi, okazało się, że o coś żywego grzmotnąłem. I to była.... MYSZ?! Biorąc najdłuższy patyk jaki znalazłem, sprawdziłem czy ta bestia jeszcze żyje. Wiecie jak? Tak dla bezpieczeństwa walnąłem ją parokrotnie tym patykiem. Kiedy nie zareagowała, wziąłem ją za ogonek i zawróciłem do jaskini. Zbyt długo nie było dane mi się cieszyć, bo tuż przed wejściem trafiłem nosem o drzewo... Ała... Dumnie niosąc zdobycz, podszedłem do starszyzny naszego Klanu i położyłem tuż przed nimi mysz. O mało co nie przewracając się o baraszkujące maluchy, zawróciłem tym razem polując dla Słonecznej, a potem może zapoluję dla Mglistej... Choćbym miał nawet zjeść z pięćdziesiąt takich dżdżownic!
Ktoś? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz