19 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Podeszłam do maluchów. Były zimne i całe w krwi... Zobaczyłam, jak Mysia z Cichym podchodzą do nich.
- Przykro mi.... - Powiedziałam i lekko się oddaliłam dając miejsce ich rodzicom. Widziałam jak Mysia płakała. Jak MGLISTA płakała! A tak niedawno wszyscy byli szczęśliwi z powodu ich narodzin.... Czekajcie... Skoro Mysia z Cichym są tutaj, to co z pozostałą 10?! Przerażona wizją śmierci kolejnej dziesiątki kociaków, pobiegłam do jaskini. Na całe szczęście, kociaki mają niezłą obstawę. Sowi z Czerwonym pilnowali wejścia, a póki Mysia będzie opłakiwać maluchy, to Czerwonopręga się nimi zajmie... Nie mówiąc nic, wyszłam tak sam szybko, jak się pojawiłam. Nie poszłam żeby opłakiwać maluchy, później to zrobię, chociaż powinnam tam być teraz... To moja rodzina... Zauważyłam, że dotarłam do wierzby. Przypomniał mi się ten ślub i te kichanie i to wszystko... Uśmiechnęłam się lekko na te wspomnienia. Każdy Klan przechodzi dobre i złe chwile w swoim życiu. Poczułam też łzy. Bardzo mnie boli to, że dwa kociaki, które miały w sobie krew mojej rodziny, już nie żyją.... Nie wytrzymałam nerwowo i zaczęłam rzewnie się wypłakiwać przed wierzbą. Przynajmniej ona potrafi posłuchać...

Ktoś? Złocista ma deprechę.... ;-;

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz