6 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

- Złocisty Kwiecie.... Złocisty Kwiecie... - Jakiś głos ciągle mnie przywoływał.... Bardzo znany mi głos....
-Osetowa Skórka? To naprawdę ty? - Spytałam widząc nakrapianą kotkę. Można powiedzieć że... Nie należała do najpiękniejszych. No dobra, dobra... Była, albo jest brzydka jak noc. Ale jej serce jest jaśniejsze od wielu piękności. Jest towarzyska, miła, dowcipna i trochę..... Szalona. No dobra. Bardzo szalona. Gdyby mieszkała z nami, to pomysłami i pechowością przewyższała by nawet Wróblego Płomienia.
- No bo, że ja. A któż by inny mógłby cię odwiedzać w snach?
- No.. Na przykład Kryształowe Serce...
- A któż to niby? - Spytała kocica. To fakt. Nawet w Gwiezdnym Klanie nadal ma zaniki pamięci. Czyli tak jak prawdziwa, lekko staromodna moja mistrzyni.
- Moja mama... - Powiedziałam niepewnie.
- Aaaa. No tak. Sen z tą powodzią. Ale dzisiaj pokażę ci coś innego. Pokażę ci... OGIEŃ! - Przybliżyła swój pyszczek tak blisko do mojego, że aż widziałam w jej źrenicach ogniste płomienie.... Już zapomniałam jak to jest, gdy się ma z nią do czynienia... Dookoła nas stworzyła się ognista bariera, ogień wygląda tak realistycznie.... - Chodź. - Rzekła i już po chwili znikła w płomieniach. Po paru sekundach wyłoniła jej się głowa z pytaniem. - No idziesz czy nie? - Po chwili znowu znikła. Nic innego mi nic nie zostało jak iść za nią... Niepewnie zrobiłam pierwszy krok. Cała moja łapa została spowita czymś... Miłym w dotyku. Czułam się.... Jakby moja łapa dotykała chmur, a nie ognia... Odważniej wsadziłam drugą łapę, a po chwili cała tam weszłam. Po jakimś czasie chodzenia w nie wiadomym mi kierunku wreszcie wyszłam z tego ognia. Ale niestety... Zobaczyłam coś strasznego.... Byłam w Obozie Klanu Świtu. Wszędzie był ogień... Widziałam ich Kociarnię. Wejście było zawalone drzewami, które zostały przejęte przez ogień. W środku była... Dymna?! Niestety jej matka, Czerwonopręga była na zewnątrz i teraz próbowała wejść do środka by uratować swoją córkę. Rozpaczliwie przenosiła gałęzie i przypalone konary, ale... Pewnie nie da rady... Reszta Klanu biegała w tą i w tamtą, nie wiedząc kogo pierwszego ratować. Na samym środku leżał Płomienny... Płakał... Nie wiedział co robić.. Co uczynić... Wszędzie był ogień.. Nie było ucieczki...
- Bracie.... - Czułam, że mam łzy w oczach. Osetowa widząc to, machnęła ogonem i wszystko znikło. Znaczy nie.... Byłyśmy na skale... Tam gdzie ostatnio miałam sen. Wtedy kiedy spotkałam Kryształowe Serce.
- Co. To. Było?! - Spytałam roztrzęsiona.
- Przyszłość. Możliwa przyszłość. - Odpowiedziała Osetowa. Przez łzy zauważyłam, że jej ogon lekko się palił.
- Osetowa.... Ogon ci się pali. - Mruknęłam. Ta odwróciła się zdziwiona i kiedy zobaczyła, że jej kitka jest już w połowie zżerana przez ogień, wrzasnęła i zaczęła tak jak Wróbli biegać w kółko, kiedy on został zaatakowany przez pazurki Śnieżnej. Tylko trzy razy szybciej. Nagle zatrzymała się, walnęła się łapą w czoło, wzięła ogon w pyszczek i do połowy go połknęła. Po chwili wypluła już ugaszoną kitkę...
- Zapomniałam, że nic nie może mnie zabić. Przecież już jestem zabita. Zresztą.. To tylko projekcja. - Rzekła Osetowa, kiedy napotkała moje zdumione spojrzenie. - A teraz wracając do snu... Spójrz w dól. Westchnęłam i skierowałam swój wzrok tam, gdzie kocica wskazała łapą.
- Gwiezdny Klanie... - Rzekłam przerażona. Tam na dole już nie było lasu. Było tam Siedlisko Dwunogów... Mnóstwo Siedlisek Dwunogów i ich potwory.... Koszmar!
- Odwróć się i spójrz tam... - Zrobiłam tak jak kazała i zobaczyłam... Las... Pięciokrotnie większy od naszego z pięciokrotną większą zwierzyną i pięciokrotnym miejscem dla Klanu. Widziałam też górę.... Ogromną... Przy niej wodospad... Za nią były jeszcze więcej terenów, niestety na tą odległość nie mogłam określić co tam się znajduje. - To co widzisz to też przyszłość. Przyszłość dla zwycięzców. Dla wgranych. Dla prawdziwych kotów...
- Ale... Co mamy zrobić? Nasze tereny przejmą Dwunogi a my pozostaniemy bez jaskiń, zwierzyny...
- Sami się dowiecie we własnym czasie. Lecz jeśli będziecie zwlekać z tym, dotkną was trzy plagi: ogień, woda a na końcu najgorsze - Dwunogi. A teraz musisz się zająć borsukami, atakują was. Miłego loooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooootuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu! - Krzyknęła a ja o dziwo zapadłam się w ziemię i po chwili widziałam już tylko ciemność...

- Złocista Gwiazdo! Borsuki atakują! - Rzekła Wietrzna Paproć tuż nade mną.
- Wiem. - Rzekłam spokojnie. - Prowadź - Już po chwili stałam razem z innymi kotami i tłukłam borsuka czym się dało... Po chwili zwyciężyliśmy. Nagle przyszedł do mnie Sowie Pióro.
- Widzisz? Jednak mam cela! - powiedział pusząc się z dumy. Nagle moja łapa przeleciała powietrze i walnęła go w głowę. Niestety chyba za mocno go walnęłam bo poczułam ból w łapie i cicho syknęłam.
- Brawo.... Lecz to ja tutaj mam najlepszego cela. - Wyszeptałam i zaczęłam kuśtykać w stronę jaskini, w wejściu stał  mój brat, Cichy... No tak... Boi się borsuków...
- Bracie.. Wszystko dobrze z tą łapa? - Spytałam Płomiennego.

Płomienny? Cichy? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz