Siedziałam spokojnie czekając na zgromadzenie i obserwując koty. Przyjemny, chłodny wiatr zawiał dostając się do miejsca Zebrania. Nagle przybył Klan Dnia... A także poznany przeze mnie wcześniej, teraz bardzo zmieniony, Wróbli Płomień. Miałam ochotę uciec do jaskini Sowiego, wziąć jakieś zabójcze owoce i wszystkie zjeść.
Proszę, nie siadaj obok mnie, błagam... Usiadł obok mnie.
Miałam nadzieję, że nie zacznie mówić.
- Czeeeść. - zaczął mówić.
Westchnęłam. Chyba nie mam wyboru i muszę to przetrwać.
- Cześć... - mruknęłam.
Kot trzymał w pyszczku kwiat. Nie wiedziałam, co robić. Starał się bardzo, ale jesteśmy z innych klanów i w ogóle.
Wróbli? Brak weny xD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz