20 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Deszcz. Zazwyczaj pokazuje się w najmniej oczekiwanych momentach. Lub w oczekiwanych. Czasami również przybiera inną postać. Niektóre koty potrafią wylać z siebie tyle łez, ile deszcz pada.... Ale teraz nie chce mi się dalej gdybać o deszczu... Gdzie ja jestem? Nie wiem szczerze... Tak mocno pada w moim śnie, że aż nic innego po za tym nie widzę... Tylko deszcz i ciemność... Nie. Jednak coś widzę. To coś idzie do mnie. Białe i świecące.... Czyżby to....?
- Kryształowe Serce? - Spytałam zdziwiona. Tak, to była ona. I nawet się nie zmoczyła..... Szczerze.. Ja też nie jestem mokra!
- Tak to ja. - Powiedziała i usiadła obok mnie. - Dobrze cię znowu widzieć.
- I nawzajem. - Powiedziałam. - A czy jesteś sama czy.... - Niestety nie dokończyłam, gdyż za sobą usłyszałam coś.... Dziwnego.Odwróciłam się i zobaczyłam.. Jeszcze bardziej coś dziwnego. To była Osetowa.... Na głowie miała coś zielonego, co zakrywało jej pół głowy. Na ciele posiadała..... Błoto, patyki, kolejne zielsko i Gwiezdny Klan wie co jeszcze. Ale nie to było najdziwniejsze... Otóż moja mistrzyni nie była w pionie, tylko.... Do góry nogami?! Znaczy... Po prostu leżała na grzbiecie i na nim jeździła... Czy jak to inaczej nazwać....
- Pucu pucu pucu.... - Powiedziała dalej jeżdżąc. Ciekawe czy Wróbli do niej by dołączył, czy by patrzył tak jak ja... Pewnie to pierwsze.
- Miłosierdzia Osetowa Skórko.... - Powiedziała moja rodzicielka. Osetowa się zatrzymała i po chwili wstała, machając na prawo i lewo ''włosami''.
- No co? Upiększam się. - Powiedziała stojąc jak jakaś modelka.
- Ok... To.... Co tym razem? - Spytałam. Osetowa i Kryształowa popatrzyły na siebie niepewnie.
- To. - Odpowiedziała krótko Kryształowa i odsunęła się trochę pokazując dwa kocięta. Przecież ten szary, wręcz czarny to Kruczek! A ten jasnoszary z ciemniejszymi elementami to... Lśniący! Ale jedno mnie zdziwiło... Tutaj mają otwarte oczy! Oboje mają niebieskie....
- Kruczek! Lśniący! To wy! - Powiedziałam i przytulałam swoich bratanków.
- Tak to my ciociu. - Powiedział Lśniący.
- Chcemy ci powiedzieć, że z nami jest wszystko dobrze. Wujek z Kruczym Wiatrem zemścili się na lisie. Już nie będzie zagrażał naszym braciom i siostrom. - Dodał Kruczek.
- To dobrze, to bardzo dobrze.. - Powiedziałam wtulając się w główki kociaków. Nagle poczułam, że robię się senna.. - Co już?! Nie! Dajcie mi jesz.... - Niestety ostatnie słowo zastało zagłuszone przez moją mistrzynię.
- Miłego loooooooooooooooooooooooooooooooooooootu!

Drzewo. Moje łapy. Pyszczek mojego brata, chyba Płomiennego... To ja przespałam całą noc koło wierzby? No... Czasami się zdarza....
- Złocista Gwiazdo! - Krzyknęła mi do ucha Krucza. Aż się wzdrygnęłam. - Żyjesz?!
- Nie, śpię. - Mruknęłam i próbowałam wstać, co akurat było trudne, gdyż moje łapy nie chciały się mnie słuchać, pewnie minie trochę czasu, zanim je rościągnę.....


Ktoś? c: Post bez sensu, ale jest... xD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz