12 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

- Mówię ostatni raz! Spróbuj, a pożałujesz! - Syknęłam do Sowiego Pióra. Ten jednak nic z tego nie robiąc, rzucił kamieniem w gałąź na której stałam i na moje nieszczęście spadłam.. Prosto w kałużę. Gdyby nie ta powódź, to bym pewnie się nie przeraziła tej kałuży... Ale teraz to cała mokra znowu weszłam na drzewo, tym razem po za zasięgiem kamieni Sowiego. Później się z nim rozprawię. Zwinęłam się w kłębek i przerażona zamknęłam oczy. Nagle usłyszałam głos Osetowej. W tym życiu daję ci....''....''ACH! SIŁĘ! Teraz już zrozumiałam o co jej chodziło. Wstałam, spojrzałam na część kotów na drzewie. Nie wiedziałam co mamy zrobić, gdzie się chować żeby przeżyć powódź...
- Słuchajcie mnie! - Krzyknęłam najgłośniej jak się dało. - Woda się zbiera i musimy jak najszybciej wejść na najwyższe drzewo w lesie. - Łapą wskazałam na potężny dąb, który stał od nas parędziesiąt długości zajęcy. W słonecznej pogodzie wędrówka do tego drzewa byłaby nawet prosta. Ale kiedy pada deszcz, wiatr wieje tak mocno, że aż łamie najsłabsze drzewa w okolicy to trudno nazwać to ''spacerkiem''. Spojrzałam na dół. Widziałam jak Płomienny rozmawia z Sowim. Nie namyślając się, wybrałam najcięższy z gałęzi i wycelowałam w głowę medyka Klanu Świtu. Wycelowałam i... Trafiłam! Sowi padł na ziemię, bałam się, że go... No cóż.... Za mocno walnęłam tą gałęzią... Na całe szczęście po chwili zaczął rozmasowywać obolałe miejsce na głowie. Ta historia skończy się dla niego guzem... Zdziwione kocury spojrzały w górę i kiedy mnie zobaczyły, to od razu mogę wiedzieć, że muszę uważać na Sowiego... Niemo przekazałam, że mają ruszyć się z miejsca i wspiąć się na dąb. Nie zwracając już na nich uwagi, dołączyłam do ewakuujących się kotów. Nagle na dole zobaczyłam coś... Znajomego. To ''coś'' z wrzaskiem biegło pomiędzy kałużami a wystającymi konarami drzew... I to coś grzmotnęło w najbliższe drzewo. Obok mnie pojawiła się śmiejąca Mgliste Futerko. Wróbli nie zważając (lub po prostu się popisując) zaczął z błota robić ''babki z piasku''. Tylko, że zamiast z piasku jest błoto... Mglista nadal się śmiejąc, przeturlała się z gałęzi i zaczęła spadać. Wróbli jak to prawdziwy Romeo Wróbli zaprzestał zabawę i spróbował złapać spadającą kotkę. Udało mu się.... Mglista popatrzyła zdezorientowana, lecz nie zauważyła kocura. Nagle pod nią zaczęło coś bulgoczeć. Coś błotnisto - wrzeszczącego podniosło ją do góry i wrzuciło z powrotem do błota. Okazało, że to Wróbli, który również się śmiejąc pośliznął się i znowu wpadł na drzewo. Nagle z drzewa spadły dwa kolejne ciałka. Okazało się, że to są dwaj terminatorzy. Wiewiórcza Łapa i Błękitna Łapa. Czwórka ubłoconych kotów zaczęło się śmiać. Nawet nie próbowałam ich już uświadomić, że mamy powódź. Zaczęłam skakać po gałęziach drzew, starając się nie patrzeć w dół. Ignorując swój lęk, popatrzyłam w dół by zobaczyć, gdzie mam postawić łapę. Niestety mój lęk zwyciężył. Przerażona schowałam się w gałęziach i prze najbliższe sto lat nie chciałam stamtąd wyjść. Nagle poczułam jak moje powieki robią się coraz cięższe...

Cisza... Cicho tu... Za cicho...
- Halo? Jest tu kto? - Spytałam. Nagle zobaczyłam przed sobą biało - szarego kocura.
- Czekamy na was. Im szybciej przybędziecie tym lepiej dla was. Kierujcie się na północ. -  Kocur nie odwrócił się nawet kiedy do mnie mówił. Bywa...
- Kim jesteś? - Spytałam.
- Zwą mnie Ciernistą Duszą. - Mruknął i rozpłynął się w powietrzu.
- Cz-czekaj! Kim jesteś? Rangą.... Przywódca? Może medyk?! Spotkamy się jeszcze? - Spytałam, chociaż po kocurze nie było już żadnego śladu. W oddali usłyszałam jakiś śmiech.... Raczej należący do kotki. Po chwili do mnie dotarło, że zachowałam się... Idiotycznie. A co jeśli stanę się taka jak Wróbli przez to?! Lepiej postaram się o tym zapomnieć. Przynajmniej na razie...

Poczułam, że znowu mam mokre futerko. Ale przecież schowałam się pod liśćmi więc co....? Otworzyłam jedno oko. Zauważyłam, że dookoła mnie latają śnieżki z błota.... Usłyszałam również śmiech Sowiego, kiedy jedno z nich trafiło mnie w tył głowy. Jak oparzona wstałam i w ciemnościach dostrzegłam Sowiego, który razem z Wróblim i Mglistą robili śnieżki. Oburzona krzyknęłam.
- Jak śmieliście mnie budzić w takiej chwi....! - Niestety nie dokończyłam, bo Sowi rzucił we mnie kulką błota. Na moje nieszczęście trafił mnie w pyszczek. Reszta również zaczęła rzucać. Z mniejszą dokładnością, ale zawsze. W czasie unikania błotnistych kul zauważyłam, że Wiewiórcza i Błękitny robią wspólnie bałwana z błota. Nagle trzy pociski jednocześnie walnęły mnie w głowę. Spadłam z gałęzi prosto na trzy koty.
- Znaczy wygrałam? - Wystękałam. Tuż pode mną trzy koty z nieukrywaną radością zaśmiały się a ja po chwili do nich dołączyłam. Nagle na scenę wpadł jeszcze Płomienny. Prze swoją bolącą łapę musiał iść wolniej. Obok niego stała Ciemny Strumyk i pomagała mu chodzić po błocie. Oboje popatrzyli na nas wielkimi oczami i już po chwili zostali zbombardowani przez nas. Błoto ciągle latało, a mi w głowie nagle pojawił się głos Ciernistego. Czekamy na was. Im szybciej przybędziecie tym lepiej dla was. Kierujcie się na północ. Stanęłam po środku bitwy i krzyknęłam najgłośniej jak mogłam.
- CISZA! - Już po chwili wszyscy zaprzestali zabawę. - Zatem. Wiem po części dokąd mamy wyruszyć. Miałam proroczy sen! Widziałam Ciernistą Duszę. Kocura który...
- Ciernistą Duszę? To on właśnie nas oczekuje! - Przerwał mi Płomienny.
- Widziałeś go?! Oczekuje nas? To świetnie! - Wykrzyczałam, przytuliłam brata, a po chwili zrobiłam piruet szczęścia. Nagle zauważyłam, że wszyscy patrzą na mnie jak na Mysiego Móżdżka. Nawet Wróbli, który był zajęty zajadaniem się błotem z rozdziawionym pyszczkiem patrzył na mnie tymi swoimi wielkimi oczami. - Znaczy no.... To dobrze, że nas oczekuje bo.... Przynajmniej nie będzie żadnych wojen i..... I..... - Chciałam jeszcze coś powiedzieć, ale Płomienny zatkał mi pyszczek łapą.
- Wyczuwam w powietrzu miętę. - Wyszeptała Wiewiórcza do Błękitnego. Niestety i tak było to za głośno. Obrażona, z dumnie podniesionym ogonem zaczęłam iść w kierunku dębu. Stanęłam i nawet się nie odwracając spytałam. - Idziecie, czy nie?

Ktoś? c: (czytaj Płomienny xD)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz