1 wrz 2015

Od Wiewiórczej Łapy

Wbiegłam cała zdyszana do Obozu. Na całe szczęście na środku Obozu rozmawiała Złocista Gwiazda z moją mamą. Od razu na nie ''wpadłam''.
- Co się stało? - Spytała zaniepokojona Mistrzyni.
- Wróbli... Wilk... Obóz.... Klanu Świtu.... - Zmęczona biegiem przez korony drzew głośno sapałam i dyszałam.
- Rozumiem. - Rzekła Przywódczyni chociaż z jej miny można było zauważyć że wiele z tego nie zrozumiała. - Wietrzna zostaniesz i wszystkiego przypilnujesz. Ja z Wiewiórczą Łapą zobaczę co się dzieje. - I już po chwili biegłyśmy do Obozu Klanu Świtu. To co tam zastałyśmy nie było zbyt pięknym widokiem. Błękitna Łapa akurat leciał w jakąś jaskinię z ranną łapą. Na całe szczęście podniósł się. Nagle Mgliste Futerko wskoczyło na pysk tego bydlęcia i zraniła go w oko. Rozzłoszczony wilczur złapał kotkę za ogon i rzucił ją.
 - Zjem cię potem! -Wróbli nie bacząc na to, że o mało sam nie wsadził głowę do pyska wilczura,wyskoczył z jego grzbietu i podbieg do kotki.
- Nic ci nie je..... Ał! Czyli nic się nie stało...  - Rzekł Wróbli kiedy oberwał łapą od Mglistej. Ja wiem, że ona mu się podoba ale no proszę was... Z furią rzuciłam się na ogon wilczura. Gryzłam jego brudną kitę, starając się jednocześnie by mnie nie dosięgnął swoimi zębiskami.Zobaczyłam też jak mój brat z zacięto miną gryzł piszczel wilczura. Ten zawył z bólu i położył się na grzbiecie przygniatając mnie swoim ciężarem. Lekko zemdlała wstałam i widziałam jak wszyscy z nim walczyli. Ten nagle uciekł z Wróblim na ogonie który go ciągle gryzł. Czyli spoko... Po tym wszystkim zobaczyłam ciemność.

Ajax? Proszę, Wiewiórcza mdleje, więc kiedy się budzi to już przygotowujemy się do Zgromadzenia, ok? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz