3 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Patrzyłam na swojego brata raczej.... Niezbyt zdziwiona. Często wystawiał takie cyrki. Zresztą.... Jak się ma takiego wojownika jak Wróbli, to nic cię już nie zadziwi. Nie zważając na braci wstałam i podeszłam bliżej krawędzi skały. Miauknęłam na znak, żeby się wszyscy uspokoili, tylko Płomienny nadal leżał brzuchem do góry i nie zwracał uwagi na to, że wszystkie Klany na niego się patrzą. Matki kociąt zabrały już swoje pociechy, jednak nikt nie był chętny, żeby pomóc Włóczędze wstać. No trudno...
- Bracie, miej trochę kultury i wstań, albo własnoręcznie to zrobię. - Syknęłam cicho. Brat jednak nie wstał. Cichy nie wytrzymał i wziął Płomiennego za kark jak matka bierze kociaka. Płomienny i Cichy wreszcie się uspokoili i zajęli swoje miejsca, a ja zaczęłam mówić.
- Tak jak już mój brat, Cicha Gwiazda wspomniał - Włóczęga jest więźniem Klanu Dnia. Wiem, że zabił matkę terminatora z Klanu Świtu i że przez niego nasze Klany nie raz były wstrząśnięte, kiedy on znowu się pojawiał i pojawiał... Dzisiaj rozstrzygniemy, czy mamy go zabić czy zostawić przy życiu. Każdy z przywódców Klanu opowie jakie szkody wyrządził i czy jest za ukaraniem go śmiercią, czy też nie. Pozwólcie, że ja zacznę. Włóczęga parokrotnie zaatakował nasz Obóz i nie raz któryś z nas kończył z ranami na ciele. Przez niego Dębowa Dusza, nie może już dobrze funkcjonować. O mało co nie zabił Słoneczną Kitę i jej kocięta. Lecz dzięki szybkiej interwencji mojego wojownika - Wróblego Płomienia, Włóczęga został zatrzymany i na swój sposób ukarany. Oślepł i ma złamanych parę kości w niektórych miejscach. Uważam, że powinien żyć i zostać jeńcem w naszym Klanie na tak długo, dopóki nie nauczy się życia w Klanie.
- Powinien zginąć! - Wtrącił się Cichy. Po ''sali'' rozniosły się pomruki świadczące o tym, że są za moim bratem. - Klan Dnia najmniej ucierpiał i nie chce go teraz zabić bo nie mają nic mu do zarzucenia.- Syknął. Podeszłam do niego i szepnęłam mu do ucha.
- Bracie... Teraz jest moja kolej i daj mi w spokoje dokończyć, następnie wy możecie go winić. Jasne?
- Dobrze. - Mruknął wygładzając stojące futro.
- Zatem jak już mówiłam... Włóczęga powinien żyć! - Znowu po ''sali'' rozniosły się szepty, jednak niezbyt przyjaźnie skierowane wobec mnie i Włóczęgi. - Zrozumcie, zabijając go będziemy jak on. Zostawiając go przy życiu pozwolimy my się zmienić. A zresztą.. Jeśliby coś zrobił przeciwko Klanom, bez mrugnięcia okiem własnoręcznie go zabiję. Dziękuję. To wszystko co na razie chciałam powiedzieć. Płomienny? - Zwróciłam się do brata, który jak dla mnie zbyt długo siedział jak trusia. To było niepokojące. - Teraz ty. - Cofnęłam się parę kroków do tyłu, dając miejsce mojemu płomienistemu bratu. Zobaczymy, czy moje słowa coś dały...

Płomienny? .3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz