2 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Dobra... Spokój... Wdech... Wydech... Ledwie dawałam radę się uspokoić, chociaż Płomienny i tak ledwo co nie wybuchał śmiechem. Terminatorzy za to padli już po chwili.... Nawet łzy w oczach Błękitna Łapa ma.... Trzeba ratować sytuację. Weszłam między Mglistym Futerkiem a Wróblim Płomieniem i próbowałam zmienić temat.
- Przepraszam, że przeszkadzam wam w tak.... Eeee... Ehym.... Poważnej chwili, ale chcę się dowiedzieć paru rzeczy. Prymo: jakim cudem Wróbli dał radę wejść na grzbiet tego wilczura? - Spytałam starając się omijać mordujący wzrok Wróblego. Wiewiórcza Łapa nadal śmiejąc się wyszeptała mi na ucho znaną jej wersję zdarzeń. - Ok... Ustalmy, że pytania nie było...  Nie pytam się jakim cudem wyrwałeś z ciała tego wilka ogon, po prostu nikt z nas nie chce tego wiedzieć. A teraz trzecia i ostatnia rzecz. Wiesz Wróbli, że ty jesteś w Klanie Dnia a Mgliste Futerko jest w Klanie Świtu?
- Tak...
- Zatem wybij sobie z głowy te amory! Lepiej, żebyś już rozwalał Włóczęgów pniakami, niż tym się zajmował. - Mówiąc to wskazałam na nadal zestresowaną Mglistą. Biedna... - A teraz Klan Dnia! Zbieramy się, bo dzisiaj jest Zgromadzenie i musimy się przygotować! - Ominęłam brata i jeszcze tylko szepnęłam zza ramienia do Płomiennego. - Wybacz, za ten cały cyrk... - I już po chwili nasza trójka biegła na swój teren. W trakcie tego biegu słyszałam jak Wiewiórcza coś mówi do brata...
- Nie martw się bracie. Mam parę pomysłów żeby poprawić twoje relacje z Mglistą. - Aham... Coraz bardziej się boję rodu Wróblego i Wiewiórczej. O czym moja terminatorka mówiła do jasnego śledzia? Chce zmienić TEGO Wróblego na INNEGO NORMALNEGO Wróblego? Powodzenia... Po wejściu do do Obozu od razu skierowałam się w stronę legowiska Medyka.
- Witajcie. Gotowi na Zgromadzenie? - Spytałam tuż po wejściu.
- Oczywiście! Ale z tym moim kulasem musimy chyba wcześniej wyjść. Bo inaczej przez ze mnie nie zdążymy. - Powiedział Dębowa Dusza unosząc swoją lekką skręconą łapę. Ne opowiadałam wam jeszcze o tym? No cóż... Dębowy tuż po znalezieniu po ataku Włóczęgi został przetransponowany do Legowiska Medyka i tak do dzisiaj został... Tylko... Łapa źle mu się goi i chyba już nigdy nie będzie mógł sprawnie chodzić...
- Jasne. Już oznajmię wszystkim, że czas się zbierać. - Mówiąc to wyszłam z jaskini i.... Zdębiałam. Na środku Obozu stał Wróbli... Ale taki odmieniony.... Całą sierść miał przylizaną do ciała, tak, że lśniła przy zachodzącym słońcu. Na szyi posiadał owy ogon wilka, ale cały był we kwiatach i był czysty że aż lśnił tak jak wojownik. Na głowie zaś posiadał gniazdo.. A w niej Kruczkę, która cała była opatulona piórami i nie wiadomo czym tam jeszcze. W pyszczku posiadał brata Kruczej, Kwarczka. Nawte jego postawa była... Zmieniona... Dumnie siedział i co chwila nie drapał się za uchem lub nie sprawdzał czy ma myszy w ogonie. Tuż obok niego siedział Słoneczna Kita trzymając Sowiego za skórę na szyi. Obok nich stała terminatorka, dumnie trzymając Śnieżkę. Tuż za mną wyszła Wietrzna Paproć, pilnując by starszy kocur nie potknął się czy przewrócił.
- Złocista Gwiazdo? Mogłabyś wziąć Błotnistego? - Spytała matka kociąt i znowu wzięła w pyszczek swojego synka. Nie odpowiadając wzięłam małego w pyszczek i bez słowa wyszłam z Obozu. Reszta tuż za mną wyszła starając się, by Kruczka nie spadła i by Dębowy się nie przewrócił.

~*~

Dotarliśmy.
Wszystkie Klany już przybyły.  Widziałam jak każdy z kotów doszedł do innej grupy. Matki z kociakami razem. Dębowa Dusza opowiadał Medykom jakąś śmieszną historię, a ja Wróbli... No właśnie Wróbli... Wróbli jak to Wróbli trzymał w zębach różę, na szyi miał ogon, który pachniał kwiatami na kilometr i stał przed zdumioną Mglistą. Trochę dalej oboje terminatorzy padali ze śmiechu widząc tą scenę. Jedynie Cichy był spokojny bo spał.. A Zgromadzenie dopiero za jakąś godzinę...

Ajax? .3. xD Twoja kolej. .3.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz