***
(jakiś tam czas później xD)
Ostatnio bardzo dużo się działo...okazało się że...Mysia Skórka jest w ciąży...BĘDĘ OJCEM! Cudownie, wspaniale po prostu! Teraz trzeba tylko czekać...
***
(znowu jakiś czas później xDD)
Kruczy Wiatr pokazała Mysiej Skórce jakieś źrodełko...a gdy wróciły, Mysia Skórka zaczęła rodzić. Krucza opowiedziała mi, że to źródło przyśpiesza ciążę. Cudownie...wspaniale...nie, kurde, nie jest wspaniale! Medycy wszystkich Klanów byli przy niej, była tam także Kruczy Wiatr. Czekałem przed jaskinią wraz z rodzeństwem godzinę...po tym czasie usłyszeliśmy przerażający pisk Kruczej:
- NARESZCIE SĄ! RODZĄ SIĘ KOCIAKI!
- NARESZCIE SĄ! RODZĄ SIĘ KOCIAKI!
Cała nasza trójka nastroszyła sierści na ogonie i podskoczyła słysząc ten krzyk. Czarna głowa kotki wynurzyła się z pomiędzy zarośli.
- Jest ich osiem!
- OSIEM!? - Powtórzyłem z niedowierzaniem. Po chwili kotka znów znikła w jaskini. - DZIEWIĘĆ! DZIESIĘĆ, JEDENAŚCIE...DWANAŚCIE!
- OSIEM!? - Powtórzyłem z niedowierzaniem. Po chwili kotka znów znikła w jaskini. - DZIEWIĘĆ! DZIESIĘĆ, JEDENAŚCIE...DWANAŚCIE!
- DWANAŚCIE?! - Krzyknąłem chórem z rodzeństwem. - O Gwiezdny Klanie, zostałem ojcem dwunastu kociąt!'
Nie wytrzymałem presji. Zemdlałem.
Nie wytrzymałem presji. Zemdlałem.
***
(Chwilę później)
- OBUDŹ SIĘ ŚPIĄCA KRÓLEWNO! - Pisnęła mi nagle do ucha Wiewiórcza Łapa.
- ŁO GWIEZDNY KLANIE, ATAKUJA!!! - Podskoczyłem z wysuniętymi pazurami.
- SPOKOJNIE, BRACIE! - Próbował mnie uspokoić Płomienny.
- Co z Mysią Skórką?! - Wykrzyknąłem przypominając sobie o ukochanej.
- Jest wykończona, odpoczywa. - Rozległ się głos Wietrznej Paproci, która akurat wyszła z jaskini.
- Mogę się z nią zobaczyć?
- Dobrze, ale nie za długo, powinna mieć teraz ciszę i spokój, wydanie na świat tylu kociaków na pewno było sporym wyzwaniem. - Uśmiechnęła się i w podskokach ruszyła po jedzenie.
Wszedłem powoli do jaskini. U boku Mysiej Skórki, stali Sowie Pióro i Czerwony Liść. Przy brzuchu kotki, już z daleka widoczne było zbiorowisko wielokolorowych futerek. Przycupnąłem obok niej podziwiając kocięta. Szara, cętkowana kotka, największa z rodzeństwa, wcisnęła się gdzieś pomiędzy łapy matki. Duży, rudawy pręgowany kocurek próbował wdrapać się na grzbiet Mysiej Skórki. Tuż obok niego, blado-brązowa kociczka z ciemniejszymi pasami, wpełzała raczej niezgrabnie na grzbiet szarego kocurka z ciemniejszymi uszami i łapami. Jedna z mniejszych kotek, popielato-brązowa cętkowana, wtuliła się w ogon rodzicielki i zasnęła ssąc łapkę. Ciemny maluch, jeden z większych, atakował z zaciętością ucho szaro-czarnej kociczki. Dwójka mniejszych kociąt, ciemno-szary, niemalże czarny pręgowany kocurek i szara, łaciata pręgowana kotka, spali obok siebie, wtuleni w brzuch matki. Kocurek który wyglądał prawie identycznie jak Mysia Skórka, próbował gryźć ogon biało-czarnej, maleńkiej koteczki. Na widok tych małych kuleczek, łzy same napływały do oczu.
- Są cudowne... - Wyszeptałem nie odrywając wzroku od maluchów. - Masz imiona?
- Jeszcze nie... - Powiedziała prawie niesłyszalnym głosem Mysia.
- Trzeba wymyślić... - Uśmiechnąłem się i polizałem partnerkę po nosie. - Świetna robota moja droga...
Już miałem wyjść, kiedy w wejściu zobaczyłem...Wróblego Płomienia...o Gwiezdny Klanie, miej nas w opiece...
Wróbelku? xD Kociaki dodam jutro xDDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz