Mój wzrok napotkał każdego z kotów, nawet tego szarego samotnika leżącego w kącie. W końcu zacząłem mówić.
- Od kiedy uratowałem Mgliste Futerko i Płomienną Gwiazdę przed tym włóczęgą, zaczął nas nachodzić. Nie raz zranił moje koty, kocięta o mało przez niego nie zginęły...ale to ja straciłem przez niego życie.
Wtrąciła się nagle Złocista Gwiazda.
- Dawno nie widziałam jak traciłeś życie, mój drogi bracie. Ile ci ich zostało?
- ... - Zapadła chwila niezręcznej ciszy. - To było drugie.
- Więc straciłeś już aż dwa życia? - Szepnął z niedowierzaniem Płomienna Gwiazda.
- Tak. Ufam, że na jutrzejszym Zgromadzeniu, póki księżyc będzie w pełni, chętnie posłuchacie tej historii. Wróćmy jednak do tematu. - Wycelowałem ogonem w kąt jaskini w której leżał szarak. - Ten włóczęga, według mnie... - Dramatyczna pauza. Sam nie wierzę że to mówię... - zasługuje na drugą szansę.
Po kamiennej sali echem od ścian odbijały się szepty, które po chwili zmieniły się w jeden donośny głos.
- Cisza! - Uderzyłem ogonem o skałę, wszyscy ucichli, tylko kociaki czasami popiskiwały oburzone. Matki starały się je uciszyć, bez skutku. - Moje rodzeństwo ma racje. Powinien żyć wraz z kociętami, niech się cieszą...Każdy kot zasługuje na drugą szansę. - Zwróciłem się ku samotnikowi. - Ale niech wie, że jeśli ją zmarnuje, osobiście go zabije.
W jego zasnutych mgłą oczach i tak dostrzec można było strach. Wiem, jak to jest...
- Niech przemówi Złocista Gwiazda wraz z jej Klanem.
Cofnąłem się o krok, robiąc siostrze miejsce.
Złotka? .3.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz