9 wrz 2015

Od Płomiennej Gwiazdy

- Medycy pomogą Mysiej Skórce, wszystko będzie z nią w porządku. - powiedziałem. Widziałem, że z bratem nie jest dobrze. Był wyczerpany. - Teraz powinniśmy martwić się o ciebie.
Wszędzie było pełno kałuży, błota i innych niezbyt ładnie wyglądających rzeczy. Gałęzie niskich drzew, a czasami i one były na ziemi, wyrwane. Było tam niebezpiecznie, bo w niektórych miejscach zwisały różne patyki. Przez to wszystko zwierzyna na pewno uciekła lub nie przeżyła. Będziemy pewnie głodni. Cały opatrunek spadł z mojej łapy podczas tej całej akcji z ratowaniem własnego życia. Łapa bolała bardziej od pozostałych, zastanawiałem się, jak w ogóle to możliwe, że jakoś udawało mi się nią tak ruszać. Wtedy nawet nie zwracałem uwagi na ból. Nagle usłyszeliśmy na drzewie nad nami drżący głos Złocistej Gwiazdy. Popatrzyłem tam.
- W-woda... Wszędzie woda... - szeptała, przytulając się do grubej gałęzi.
- Ej! - usłyszałem wołanie z wejścia do jaskini.
Odwróciłem się i zobaczyłem Sowie Pióro, przed którym leżało kilka kamieni.
- Pomóc ci ją zrzucić?
Tak, zemsta medyka.
- Nie waż się! - zasyczała kotka, dalej trzymając się mocno drzewa.
Znów spojrzałem na brata, który najwyraźniej nawet nie zwrócił uwagi na to dosyć dziwne zdarzenie, bo leżał dalej jak martwy.
- Muszę zaciągnąć cię do jaskini, bo nam tu zginiesz. - chwyciłem go delikatnie i zacząłem ciągnąć. Był ciężki, ale w takich chwilach lepiej nie narzekać. Ciekawe, kiedy siostrze przejdzie to szaleństwo, bo o nią też zaczynam się już niepokoić. Do tego te wszystkie plagi... Co było potem? Oh... Płonący obóz Klanu Świtu... Mojego klanu... Gdyby była powódź podczas pożaru, chyba nawet bym się ucieszył, ale teraz... Położyłem się obok brata próbując go jakoś ogrzać, chociaż mi też było zimno. Leżałem tak i z wyczerpania zasnąłem.

To nie jest koniec. Otwórz oczy i zobacz, gdzie może powędrować twój klan. Teraz wszystko będzie inne. To, co dotąd znałeś, zmieniło się na zawsze. Kolejny sen? Tym razem stałem... Gdzieś. Wszystko wokół było białe, żadnych wyjątków. Nagle... Ze światła przede mną zaczął wychodzić kot. Zawiał wiatr i płatki śniegu zaczęły nagle latać wokół jak szalone. Zrobiło mi się zimno. Przede mną stała ciemnoszara kotka w pręgi. Uśmiechnęła się i powiedziała łagodnie:
- Jesteś pierwszym przywódcą na tych terenach. Razem ze swoim klanem możesz tutaj zostać nawet na zawsze.
Wyprostowała przednią łapę w moim kierunku. Po chwili zauważyłem, że za nią jest jaskinia, a w niej wszystkie koty z mojego klanu. Śpią.
- Ciernista Dusza przewidział, że się zjawisz. - dodała.
- C-co?
Nie odpowiedziała.

Powoli otworzyłem oczy. Cichej Gwiazdy już obok mnie nie było. Czułem się tylko trochę lepiej niż wcześniej. Jaki Ciernista Dusza? Czemu przewidział, że się zjawię? Wariat jakiś? Po co miałbym gdzieś tam być? Ciekawe, czy to stanie się naprawdę... Wstałem z ziemi, ale po tym od razu się przewróciłem, bo nagle zabolała mnie łapa.
- Czyli wolisz spać, przywódco? - usłyszałem głos Mglistego Futerka, która najwyraźniej siedziała gdzieś obok.
Próbowałem cokolwiek powiedzieć, ale udało mi się tylko coś cicho mruknąć. Łapa bolała bardziej niż kiedykolwiek. Chyba będę musiał pójść do Sowiego Pióra.
- Wreszcie się obudziłeś! - powiedział nagle medyk.
No proszę, jak zawołany. Pomógł mi wstać.
- Boli?
- Jak nigdy.
- Hmmm...
Ponownie unieruchomił moją łapę.
- Sowie Pióro, mam pytanie... - zacząłem.
Kocur popatrzył na mnie.
- Czy to możliwe, że tak samo jak Złocista Gwiazda mam prorocze sny? Takie bez sensu, ale jednak?
- Możliwe. - odpowiedział krótko.
Zacząłem zastanawiać się kim mogła być ta kotka. Nie wyglądała na wroga, była miła, najwyraźniej przyjęła mój Klan do swojej jaskini... Co więc mógł oznaczać ten sen?
Bolała mnie głowa i łapa, byłem słaby, głodny i spragniony. Mimo tego powinienem się cieszyć, że w ogóle żyję. Mało brakowało...

Ktoś? c:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz