8 wrz 2015

Od Złocistej Gwiazdy

Nie cierpię wody... No dobra... JA PANICZNIE BOJĘ SIĘ WODY! Ale nie tak jak inne koty. Lubię się kapać, a jakże.. Lecz tylko na płyciźnie. A już za nic w świecie nie wejdę głębiej! Ale wróćmy do mojego stanu ciała. Czułam się zagubiona. Nie wiedziałam gdzie góra, a gdzie jest dół. I do tego zaczęło mi brać tchu. No po prostu pięknie.... Otworzyłam po chwili pyszczek, gdyż zabrakło mi tlenu. Ale zamiast powietrza, dostała się woda i już po chwili całe płuca miałam w tej cieczy. Zamknęłam oczy i czekałam na śmierć. Lecz tu powrócę. Powrócę już bez jednego życia...

Pierwsze co ujrzałam po rozwarciu swoich oczu to Osetową Skórkę robiącą do mnie jakieś dziwne minki. Kiedy zobaczyła, że już się obudziłam, wykrzyczała.
- Witaj moja droga! Piękny dziś dzionek mamy, co nie?!
- Cudowny.... - Mruknęłam i wstałam czekając, aż moja była mistrzyni przypomni sobie, po co tu jest.
- Chcesz nadziewanego ziołami wróbla, czy zapiekaną mysz? - Spytała i o dziwo w przednich łapkach miała oba przysmaki. Pamiętam, że jak jeszcze byłam mała to Osetowa była sławna z robienia takich delikatesów.  Ale wracając do rzeczywistości....
- Podziękuję. Ale wiesz Osetowa Skórko... Że ja umarłam? - Spytałam w prost.
- No przecież wiem. I dzięki temu, że umarłaś, to możesz już na zawsze być ze mną i ze swoją matką... Czyż to nie cudowne?  - Spytała szczęśliwa połykając w całości wróbla.
- Ale ja.... Mam jeszcze 8 żyć.  - Mruknęłam a Osetowa aż wypluła parę piór.
- ALE TY NIE JESTEŚ PRZYWÓDCZYNIĄ! A może jesteś?
- Jestem... - Jeszcze chwila i sama zacznę myśleć, że nią nie jestem....
- Hmmm... Ach! Coś sobie przypominam... Jak to szło...? AHA! EUREKA! -Wykrzyczała i aż wstała z tej euforii. - W tym życiu daję ci.... - Zaczęła poważnym głosem, lecz chyba zapomniała mi to ''coś'' dać. - Hmm... ACH! SIŁĘ!
- Ale siłę czyli, że będę dwukrotnie silniejsza niż byłam, czy że będę silniejsza emocjonalnie? - Spytałam po chwili namysłu.
- A bo ja wiem? - Nagle poczułam, że moje powieki robią się strasznie ociężałe... - Miłego looooooooooooooootttttttttuuuuuuuuuuuuuuuuu!


Bum. Bum. Bum. Słyszę bicie swego serca... Czyli żyję! Z ulgą wyplułam całą zawartą we mnie niepotrzebną wodę. Po chwili również moje uszy zaczęła sygnalizować o wielu krzykach i szumiącej wodzie. Kiedy usłyszałam, że ktoś woła i próbuje do mnie podbiec, z trudem otworzyłam oczy.  Nade mną widziałam Czerwonego Liścia, który kiedy zobaczył, że oprzytomniałam, spytał się.
- Straciłaś życie?
- Tak... - Mruknęłam ospale, a po chwili dotarło do mnie, że jestem w POŁOWY W WODZIE! Z sykiem wyszłam, a raczej wyskoczyłam z niej i lekko się tocząc przy każdym kroku jak Wróbli kiedy walną się w pieniek, dotarłam do najbliższego drzewa, ciągle mrucząc.
- Woda, wszędzie woda... Woda, wszędzie woda....
- Wszystko dobrze, siostro? - Spytał po chwili Płomienny podpierając się o Błękitnego.
- Czy wszystko dobrze..... CZY WSZYSTKO DOBRZE?! NIE! - Wykrzyczałam i spojrzałam na dwóch kocurów szalonym wzrokiem. Zaczęłam trząść bratem, tak że ten się bujał. - NIC NIE JEST DOBRZE! TU JEST WODA! WSZĘDZIE WODA! A JA SIĘ BOJĘ TEGO ŻYWIOŁU!
- Ale-my-jes-tś-my-ko-ta-mi.-A-ko-ty-bo-ją-się-wo-dy. - Wysylabizował w trakcie bujania płomienny kot.
- ALE JA SIĘ BOJĘ BARDZIEJ NIŻ NORMALNY KOT! ZATEM CZEŚĆ! - Puściłam brata, a ten z odrzutu poleciał w bok. Zdążyłam jeszcze tylko usłyszeć od brata kiedy wstawał.
- Czy ona oszalała? Puszczając to mimo uszu weszłam na drzewo i usiadłam obok Słonecznej i Wiewiórczej, które starały się utrzymać pięć kociaków na raz. Bez pytania wzięłam Kwarcka i starałam się uspokoić. Co było trudne. Nagle zaczęłam się rozglądać szukając wzrokiem swojego drugiego brata. Ale nie znalazłam. Cichy przepadł jak kamień w wodę.....

Cichy? c: TWOJA KOLEJ! xD :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz