Klan Dnia wydaje się całkiem fajny... Dobra... Jest cudowny tylko... Czemu mój brat musi tu też być?! I jeszcze ta kara... Czy kary.. Ach.. Sama już nie wiem. Ale wiem jedno, przez to że ciągle musiałam pilnować swojego starszego brata, to nauczyłam się nawet całkiem dobrze walczyć. Gorzej z polowaniem.....A propos polowania.. Wróbli poszedł polować więc... Ja też pójdę! Sama! Bez uważania na kogokolwiek innego! I zapoluję jak prawdziwa Wojowniczka! Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Po paru potknięciach o korzeń, szurnięciem liściami, dotarłam do granicy między Klanem Dnia, a Klanem Świtu. Nagle wyczułam jakiegoś kota z tego Klanu... Niestety moje umiejętności skradania są na niskim poziomie i krzaki zdradziły mnie. Wyszłam zatem z ukrycia i zobaczyłam kociaka, Terminatora! Pewnie w moim wieku. On chyba raczej nie był zadowolony z tego spotkania... Ale jak to moja mama mówi: ''Przyjaciel to nie tylko ktoś z Klanu.''
Byłam i tak lekko zdziwiona spotkaniem ale zagaiłam.
- Ty jesteś Błękitna Łapa? - zapytałam bo właśnie te imię mi się przypomniało kiedy było te zebranie u nich.
Skinąłe łebkiem, mówiąc:
- Tak. A ty?
- Wiewiórcza Łapa. - Machnęłam wesoło rudą kitką. Tak można nazwać mój ogon... - Polujesz? - Spytałam tak od niechcenia.
- Nie. Sprawdzam tereny. - Mruknął niezadowolony.. Ok...
- A ja poluję! Wiesz... Chcesz powalczyć? - Błękitny spojrzał na mnie zdziwiony. - Tak na niby... - Wywróciłam oczami i przybrałam postawę gotową do skoku. Nie czekając na to czy chce czy nie chcę rzuciłam się na niego. Błękitny jednak nie jest moim bratem (co ciągle zapominam) i w ostatniej chwili zdążył mnie ominąć. Wywijając łapami walnęłam w ziemię. Niezrażona wstałam i znowu na niego naparłam.
Błękitny? Przyjmiesz wyzwanie czy idziesz polować? c:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz